Strona główna » Oszukany, oszukana » Oszukany, oszukana
 
 
Praca sezonowa
Niemcy
Na zbiory do Niemiec
Włochy
Francja
Austria
Holandia
Hiszpania
Skandynawia
Kraje pozostałe
Europa

Uwaga! Wszystkie teksty
pochodzą z dwutygodnika:
"Praca i Nauka za granicą".
Oszukany, oszukana
Sonda
Czy uważasz, że zniesienie wiz dla Ukraińców może utrudnić Polakom znalezienie pracy sezonowej za granicą?

12.08.2005r

UNIA EUROPEJSKA | Ludzie listy piszą...
Oszukany, oszukana
Nie słabnie fala listów jaka dociera do naszej redakcji. Mniej więcej co drugi pochodzi od ludzi, którzy padli ofiarą różnej maści pośredników obiecujących pracę na Zachodzie. Ciągle pojawiają się nowe metody, jakimi posługują się oszuści. A więc bądźmy czujni.

Kto zna Agencję J. C. Bernhardt?
          Agencja Pracy J.C. Bernhardt, założona przez niemieckiego pielęgniarza, działa jednocześnie w Polsce i w Niemczech. Posiada dwie strony internetowe: www.personelmedyczny.pl oraz www.krakenpflege-bernhardt.de. Dotarł do nas list osoby, która skorzystała z oferty tej agencji i wyjechała do pracy do Niemiec. List jest bardzo krytyczny. Prosimy o kontakt z redakcją inne osoby, które miały okazję skorzystać z usług firmy pana Bernhardta. Być może opinia naszej Czytelniczki jest odosobniona?
          Coś jednak musi być na rzeczy, skoro pan Bernhardt na swojej stronie sam się niejako „podkłada” pisząc, że jego pracownicy formalnie są zatrudniani w Polsce, a pracę wykonują za granicą, zwykle w Niemczech. A co z pozwoleniem na pracę, o które w Niemczech bardzo trudno?

Stary numer
          Państwo Smolińscy z Jeleniej Góry znaleźli ogłoszenie o pracy w Szwecji – praca na farmie, dojenie krów…, tel. 0-696-300146. Zadzwonili pod wskazany numer. Po drugiej stronie przedstawił się niejaki Zbigniew Łapiński ze Szczecina. Zaraz na wstępie rozmowy zażądał kupienia karty Tak Tak za 100 złotych i przesłanie mu SMS-em numeru karty, aby mógł się swobodnie kontaktować omawiając szczegóły wyjazdu. Państwo S. postąpili zgodnie z życzeniem, kupili kartę i przesłali numer. Wkrótce odezwał się Zbigniew Łapiński z pretensjami, że miała to być karta nie na Erę, tylko na Plusa. Gdy nazajutrz Państwo S. chcieli wymienić w kiosku kartę na właściwą, okazało się, że została jednak wykorzystana.
          Niestety, przykro słuchać jak po raz kolejny ktoś daje się nabrać na numer z doładowaniem karty. Pisaliśmy już o tym kilka razy. Prawie zawsze chodziło o pracę w Szwecji, a pośrednik podawał, że mieszka w Szczecinie. Zatem uczulamy kolejny raz. Nie dajcie się namówić na przesyłanie numeru karty, a zwłaszcza, gdy chodzi o pracę w Szwecji.

Dramatycznie brzmiący list napisał do nas Janusz K.
         Pracowałem w Anglii, byłem aresztowany i chciałbym dzięki waszej pomocy odzyskać dobre imię oraz paszport. Powiem wszystko co się zdarzyło, ponieważ racja jest po mojej stronie. Pracowałem w firmie, która zatrudnia 250 Polaków. Byliśmy tam bardzo źle  traktowani, grożono nam, a niektórych nawet  szantażowano.
    Ta sprawa wydaje się bardzo poważna i chętnie pomożemy, ale nie mamy z Panem kontaktu. Na maila Pan nie ma odpowiada, nie zostawił też numeru telefonu. Prosimy zatem o pilny kontakt z naszą redakcją.

U Cyganów
          Dałem ogłoszenie w Waszej gazecie do rubryki „szukam pracy”. Wkrótce zadzwoniła do mnie jakaś Polka z Niemiec, z Leverkusen. Była bardzo miła i  zaproponowała mi pracę jako pomoc domowa u pewnej niemieckiej rodziny. Miałam mieć swój pokój, pełne wyżywienie i 500 euro na rękę. Niestety, zaraz po przyjeździe doznałam pierwszego szoku. Trafiłam nie tyle do niemieckiej, co cygańskiej rodziny. To mnie jednak tak nie przeraziło, jak wielkie wymagania. Miałam tam robić praktycznie wszystko, i to od rana do wieczora, a na dodatek pan domu traktował mnie jak szmatę. Wkrótce wyszło na jaw, że w ciągu ostatnich sześciu miesięcy pracowało tu już pięć młodych Polek. Ja jednak zacisnęłam zęby i pracowałam. Po dwóch tygodniach po raz pierwszy spytałem o zapłatę. Pan domu strasznie na mnie za to nawrzeszczał. Powiedział, że pośrednikowi zapłacił za mnie 150 euro i na razie nic mi się nie należy. Po tej rozmowie, na drugi dzień po prostu spakowałam swoje rzeczy i uciekłam.
Agnieszka Z.

Miesiąc darmowej pracy
          Dałam się skusić na ofertę wrocławskiej firmy Euro-Kadra. Brzmiało ładnie: legalna praca we Włoszech, do tego w hotelach, a nie gdzieś na polu. Trafiłam do hotelu Rafaello w Cesenatico. Dokumenty, które pozwoliły właścicielowi hotelu, panu Balducci, oficjalnie mnie zatrudnić dotarły dopiero po trzech tygodniach. Do podpisania szef podał mi tylko ostatnią stronę umowy. Do końca nie wiedziałam za ile pracuję i na jakich warunkach. Najgorsze jednak, że za pierwsze trzy tygodnie – ponieważ przepracowałam niejako na czarno – pan Balducci postanowił mi nie zapłacić. Ja jednak wykłócałam się o swoje i w rezultacie karnie zostałam przeniesiona do innego hotelu, do pracy w kuchni. W końcu szef kazał mi się w ogóle wynieść i na do widzenia, po miesiącu ciężkiej pracy, nie zapłacił ani grosza. Słyszałam, że inne Polki, które tam zostały też mają duże kłopoty z otrzymaniem wypłaty.
    Elżbieta Z. (Dolny Śląsk)

          W dołączonej do listu informacji sygnowanej przez firmę Euro-Kadra czytamy m.in. : „Firma Euro-Kadra nie ponosi odpowiedzialności za niedotrzymanie warunków umowy między pracownikiem, a włoskim pracodawcą.”  Pani Elżbieta, zanim wyjechała, musiała potwierdzić, że zgadza się na takie reguły gry. Tak więc skarżyć polskiego pośrednika będzie w tym przypadku trudno. Natomiast Włochy leżą daleko i procesowanie się o zapłatę za miesiąc pracy może być bardzo drogie.
          Wszystkich, którzy wybierają się do pracy do Włoch przestrzegamy. Włosi – gdy tylko mogą – unikają płacenia podatków, chętnie i przez długie lata zatrudniają na czarno. Najgorsi są ci, którzy najmują do pracy, wyciskają człowieka jak cytrynę, a na koniec straszą policją i wyrzucają na bruk. Miejmy nadzieję, że pan Balducci już nie znajdzie więcej Polek, które będą u niego pracowały za darmo.
 Józef Leszczyński
    
UWAGA!
Jeśli padłeś ofiarą pośrednika, albo oszukali cię zagraniczni pracodawcy, napisz do nas. Może jeszcze da się coś zrobić. Nasz adres:
„Praca i Nauka za Granicą”
ul. Sygietyńskiego 47
64-100 Leszno

Dziesięć przykazań
Jak nie dać się oszukać?

1) Sprawdź czy pośrednik posiada odpowiedni certyfikat Ministerstwa Gospodarki i Pracy (lista firm znajduje się na stronie internetowej www.praca.gov.pl).
2) Jeśli w ogłoszeniu podany jest tylko telefon komórkowy, bezwzględnie domagaj się podania także numeru stacjonarnego oraz dokładnego adresu pośrednika.
3)  Pamiętaj, że polski pośrednik nie ma prawa do pobierania opłat za załatwienie pracy.
4) Sprawdź w rejestrze, czy dany pośrednik ma zgłoszoną działalność gospodarczą, od jak dawna i czy posiada własne biuro.
5) Zawsze sprawdzaj, czy dany pośrednik już wysyłał ludzi do pracy za granicę. Poproś o numery telefonów do osób, które skorzystały z jego usług i mogą to potwierdzić.
6) Zanim wyjedziesz za granicę domagaj się spisania umowy, w której będą podane warunki pracy, stawka za godzinę, należne świadczenia, itp.
7) Pamiętaj, że dowód wpłaty na konto pośrednika-oszusta nie daje dużych szans na odzyskanie wpłaconej kwoty. Konta łatwo się zakłada i likwiduje. Wykorzystuje się do tego podstawione osoby.
8) Zanim zapłacisz pośrednikowi za przejazd sprawdź, ile wynoszą ceny u przewoźników. Nie przepłacaj!
9) Nigdy nie płać przed wyjazdem za mieszkanie za granicą oferowane  przez pośrednika. Zwykle kontakt kończy się na pobraniu opłaty za lokal.
10) Zanim odrzucisz wszystkie podejrzane oferty, wyobraź sobie, że są jednak i tacy pośrednicy, którzy nie mają certyfikatu, stałego telefonu i żądają przedpłat, i wcale nie są oszustami.


 

Porady prawne
Forum dyskusyjne
Ostatni wpis:
Uwazajcie Polacy na Polakow... »

Tematy na forum:
praca w Niemczech »
praca we Włoszech »
praca we Francji »
praca w Holandii »
praca w Skandynawii »
praca w innych krajach »
Niemiecki paszport
Adwokaci polskojęzyczni w Niemczech
Niemieckie przepisy