Strona główna » Oszukany, oszukana » Oszukany, oszukana
 
 
Praca sezonowa
Niemcy
Na zbiory do Niemiec
Włochy
Francja
Austria
Holandia
Hiszpania
Skandynawia
Kraje pozostałe
Europa

Uwaga! Wszystkie teksty
pochodzą z dwutygodnika:
"Praca i Nauka za granicą".
Oszukany, oszukana
6.07.2005r.

Na tropie fałszywych pośredników
Oszukany, oszukana


          Co tydzień dociera do naszej redakcji  kilka listów napisanych przez ludzi, którzy zostali oszukani przez różnej maści pośredników oferujących pracę za granicą. Poniżej przedstawiamy poważniejsze i ciekawsze historie.

Polskie chamy w Londynie
          Miesiąc temu znalazłam anons pośrednika, który zapewniał pracę i nocleg w Londynie. Pod podanym numerem miła pani uprzejmie i wyczerpująco wyjaśniła w czym rzecz. Aby upewnić się, że to poważna oferta poprosiłam moją koleżankę z Londynu, aby zadzwoniła stamtąd i zapytała o pracę. Ale tym razem owa pani nie była już tak miła, tylko cały czas wypytywała skąd ktoś z Londynu ma jej numer telefonu.
          Mój znajomy jednak zaryzykował i po kilku dniach pojechał do Anglii. Tam na miejscu usiłował skontaktować się z pośredniczką. Nadaremnie. Jej telefon milczał. Ja jednak byłam uparta i dalej słałam SMS-y, w których groziłam, że zgłoszę sprawę na policję. W końcu dostałam odpowiedź następującej treści: „P… się palancie w d… i nie pisz mi takich głupot, zgłosić to możesz siebie frajerze do wariatkowa, wal się w ryj cwelu...”
          A oto telefony kontaktowe owego pośrednika: angielski, 0044-7821903571 oraz polski 0606-351754.
Katarzyna K., Tychy

Okazja za 15 złotych
          Grzegorz Ł. myślał, że trafił w „10”, kiedy znalazł pośrednika, który oferował legalną pracę w Niemczech (w wytwórni konstrukcji metalowych), a za usługę życzył sobie jedynie 15 złotych na pokrycie kosztów korespondencji i ksero dokumentów. Wyjazd miał nastąpić autokarem, 31 stycznia, sprzed dworca PKP w Poznaniu.
          Grzegorz Ł. czym prędzej wpłacił owe 15 złotych na wskazane konto niejakiej firmy Progres, w banku PKO w Słupcy. Gdy zbliżał się termin wyjazdu codziennie dzwonił pod podany numer komórki. Ale nikt nie odpowiadał. Termin minął, pieniądze przepadły.    

Zmuszanie do prostytucji
          Jerzy K. poskarżył się nam na pewną niemiecką rodzinkę (mamusia z synem) z okolic Oranienburga pod Berlinem, którzy ogłaszają się w polskiej prasie (jako telefon kontaktowy podają: 0049-3305574382).
          Niby oferują legalną pracę, ale nie dopełniają formalności, a po zakończeniu robót nie chcą płacić. Co ładniejszym Polkom proponują pracę w najstarszym zawodzie świata. Ponoć znajdują się chętne, ale z wypłatami też bywają kłopoty, a co gorsza niektóre dziewczyny są zatrzymywane i zmuszane do posłuszeństwa.
Nasza rada:
          W Berlinie znajduje się Polska Rada Społeczna, która udziela darmowych porad prawnych. Tam można zwrócić się z prośbą o pomoc lub o wskazanie polskojęzycznego adwokata. Siedziba Rady mieści się przy Oranienstr. 34, tel. 0049-30-6151717.
          Można też od razu pójść na policję i złożyć oficjalną skargę na nieuczciwego pracodawcę. Nie należy przy tym obawiać się konsekwencji za przyznanie do pracy na czarno. Niemieckie prawo nakazuje bowiem chronić osoby, które występują jako poszkodowane.

Razem z psami i kotami
          Niedawno ukazało się u was ogłoszenie „praca przy koniach, prawo jazdy, kontakt listowny, Frau W. i adres w Bawarii”. Tak się składa, że znam osobiście tą panią. Frau W. prowadzi schroniska dla zwierząt, ale nie dla koni, lecz głównie dla psów i kotów. Do najgorszych prac zatrudniani są wyłącznie Polacy i oni są też najgorzej opłacani. Mnie przypadło pracować przy psach, było ich osiem w pokoju, a między nimi moje łóżko.  Zajmowałem się tą sforą dzień i noc, także w niedziele i święta. Dostawałem za to 800 euro, oczywiście bez żadnych pokwitowań, bo wszystko było na czarno. Szefowa stale wrzeszczała i wyzywała nas od najgorszych, wyśmiewała się z polskich zwyczajów i naszego języka. Na koniec zaraziłem się chorobą skóry, którą leczę do dzisiaj. Wiem, że Polacy dalej pracują u Frau W. Nie życzę nikomu, aby tam trafił.
Janusz z Kołobrzegu

Machlojki na kontraktach
           Pracowałem już na kilku kontraktach w Niemczech, ale to, co wyrabiają polskie firmy z pracownikami powinno trafić do prokuratora. Ostatnio pracowaliśmy na budowie po 12 godzin dziennie. Firma w ogóle nie płaciła nam za nadgodziny, ani za pracę w soboty. Co miesiąc byliśmy zmuszani do podpisywania druku w języku niemieckim, że firma płaci nam 12,47 euro brutto za godzinę, a tak naprawdę dostawaliśmy 4,40-5 euro. W razie kontroli mieliśmy mówić, że pracujemy po osiem godzin, każda sobota wolna i raz na miesiąc jeździmy do domu na koszt firmy. Czy jest jakaś szansa na odzyskanie należnych nam pieniędzy?
Tadeusz z woj. Lubelskiego
Odpowiedź redakcji:   
           Nie jest to pierwszy list na temat kombinacji polskich firm działających w Niemczech. W każdym przypadku chodzi o to samo: prowadzenie podwójnej księgowości i zaniżanie stawek godzinowych. W ten sposób polscy podwykonawcy omijają obowiązujący w niemieckim budownictwie nakaz stosowania jednolitych, niemieckich stawek za roboczogodzinę.
           Wiadomo nam o kilku sprawach wytoczonych przed polskimi sądami przez budowlańców, którzy wrócili z kontraktu. Zdarzało się, że wygrywali i dostawali zwrot zagrabionych pieniędzy. Spraw przegranych było jednak więcej. Firmy mają bowiem przewagę. Są bogate i wynajmują najlepszych adwokatów. Radzimy występować do sądu z pozwami zbiorowymi, wtedy, gdy jeden świadczy na korzyść drugiego, sąd nie ma wyjścia i musi przyznać rację poszkodowanym.

Proszę o kontakt
           Wyjechałem na kontrakt do Niemiec z opolską firmą „POLBUD”.  Pracowałem od kwietnia 2004 do lutego 2005 roku. Warunki jakie mnie tam spotkały, daleko odbiegały od tego, co zostało wcześniej ustalone.
Proszę o kontakt osoby, które podobnie jak ja mają pretensje do „POLBUD-u”. Wojciech Mróz, Łożony, ul. Wrocławska 7a/1, 58-130 Żarów, tel. 074-8517973, 0609-530736.

Uwaga! Jeśli padłeś ofiarą pośrednika, albo oszukał cię zagraniczny pracodawca, napisz do nas. Może jeszcze da się coś zrobić. Nasz adres:
Praca i Nauka za Granicą
ul. Sygietyńskiego 47
64-100 Leszno

Dziesięć przykazań
Jak nie dać się oszukać?


1) Sprawdź czy pośrednik posiada odpowiedni certyfikat Ministerstwa Gospodarki i Pracy (lista firm znajduje się na stronie internetowej www.praca.gov.pl).
2) Jeśli w ogłoszeniu podany jest tylko telefon komórkowy, bezwzględnie domagaj się podania także numeru stacjonarnego oraz dokładnego adresu pośrednika.
3)  Pamiętaj, że polski pośrednik nie ma prawa do pobierania opłat za załatwienie pracy.
4) Sprawdź w rejestrze, czy dany pośrednik ma zgłoszoną działalność gospodarczą, od jak dawna i czy posiada własne biuro.
5) Zawsze sprawdzaj, czy dany pośrednik już wysyłał ludzi do pracy za granicę. Poproś o numery telefonów do osób, które skorzystały z jego usług i mogą to potwierdzić.
6) Zanim wyjedziesz za granicę domagaj się spisania umowy, w której będą podane warunki pracy, stawka za godzinę, należne świadczenia, itp.
7) Pamiętaj, że dowód wpłaty na konto pośrednika-oszusta nie daje dużych szans na odzyskanie wpłaconej kwoty. Konta łatwo się zakłada i likwiduje. Wykorzystuje się do tego podstawione osoby.
8) Zanim zapłacisz pośrednikowi za przejazd sprawdź, ile wynoszą ceny u przewoźników. Nie przepłacaj!
9) Nigdy nie płać przed wyjazdem za mieszkanie za granicą oferowane  przez pośrednika. Zwykle kontakt kończy się na pobraniu opłaty za lokal.
10) Zanim odrzucisz wszystkie podejrzane oferty, wyobraź sobie, że są jednak i tacy pośrednicy, którzy nie mają certyfikatu, stałego telefonu i żądają przedpłat, i wcale nie są oszustami.


 

Porady prawne
Niemiecki paszport
Adwokaci polskojęzyczni w Niemczech
Niemieckie przepisy
Sonda
Czy uważasz, że Polska powinna znieść wszelkie ograniczenia przy zatrudnianiu Ukrainców?