Strona główna » Porady prawne » Nie bójcie się walczyć o sprawiedliwość
 
 
Praca sezonowa
Niemcy
Na zbiory do Niemiec
Włochy
Francja
Austria
Holandia
Hiszpania
Skandynawia
Kraje pozostałe
Europa

Uwaga! Wszystkie teksty
pochodzą z dwutygodnika:
"Praca i Nauka za granicą".
Oszukany, oszukana
17.06.2005r.

Nie bójcie się walczyć o sprawiedliwość
Rozmowa z Paulem Ostrowski, adwokatem z Griesheim

– Griesheim (na południe od Frankfurtu n/Menem) jest znane Polakom jako centrum upraw szparagowych. Pan ma tu na miejscu swoje biuro i mówi po polsku. Czy zgłaszają się do Pana nasi rodacy, a jeśli tak, to z jakimi sprawami?
– W ubiegłym roku miałem około 80 polskich klientów, pracowników sezonowych. Większość skarg dotyczyła uchylania się niemieckich pracodawców, zwłaszcza właścicieli upraw szparagowych, od zapłaty za nadgodziny. Płacili tylko za te godziny, które zostały określone w umowie. Wystarczyło pismo z mojej strony i przychodzili grzecznie z workami zaległych wypłat. Sądzę, że w ubiegłym roku udało mi się odzyskać dla Polaków  około 100 tysięcy euro.
– Nie chce się wierzyć, że wystarczyło samo wysłanie pisma podpisanego przez adwokata. W Polsce zazwyczaj jest to dopiero początek długotrwałej walki. Czyżby adwokat w Niemczech miał aż tak wielką siłę przebicia?
– Niemiecki pracodawca-plantator boi się jak ognia włóczenia po sądach. Po drugie, jeśli dany plantator przegra sprawę, grozi mu, że o wszystkim dowie się Arbeitsamt i zakaże mu dalszego zatrudniania Polaków. Taka decyzja może oznaczać bankructwo danej firmy.
– Polak, któremu stała się w Niemczech krzywda, często nie idzie do adwokata ani do sądu, bo obawia się o koszty. Czy słusznie?
– Wszystko zależy od kwoty, jaką chcemy odzyskać. Jeśli chodzi np. o 100 euro to faktycznie lepiej dać sobie spokój. Ale już przy spornej kwocie rzędu 300 euro warto powalczyć. Koszty adwokackie w takim przypadku wynoszą około 130-150 euro. Istnieje jednak sposób na ominięcie wszelkich kosztów. Należy wystąpić do właściwego sądu z wnioskiem o pokrycie kosztów adwokackich i sądowych ze względu na trudną sytuację finansową. Polak, który jest zmuszony wyjeżdżać na saksy, nie powinien mieć większych kłopotów z przekonaniem sądu, że jest po prostu biedny.
– Koszty to jedno, ale co z terminami rozpraw. Kogo stać na to, aby tygodniami – zwykle już po skończonym kontrakcie – czekać na wyznaczoną datę?
– W przypadku spraw prowadzonych przez sądy pracy, do pierwszej rozprawy, pojednawczej, dochodzi dość szybko, bo zazwyczaj w ciągu trzech tygodni. Radzę zatem nie czekać ze zgłoszeniem sprawy, ale od razu iść do adwokata, gdy jeszcze jesteśmy na miejscu. Jeśli nie dojdzie do ugody, kolejna rozprawa może zostać wyznaczona nawet za kilka miesięcy. Obecność powoda nie jest jednak obowiązkowa. Może zastąpić go adwokat.  
– A co mają począć Polacy, którzy pracowali na czarno i nie dostali zapłaty? Boją się walczyć o swoje, w obawie przed karą za nielegalną pracę.
– W mojej długoletniej praktyce zawodowej nie spotkałem się z przypadkiem, aby sędzia w ogóle dochodził czy skarżący się Polak pracował na czarno, a tym bardziej donosił o tym policji. Nie tego problemu dotyczą bowiem takie rozprawy. Chodzi o brak zapłaty za wykonaną pracę. Kto jednak i tak obawia się wpadki podczas rozprawy, może obserwować bieg wydarzeń przebywając w kraju, powierzając swoją obronę niemieckiemu adwokatowi. Wcześniej należy jednak zadbać o właściwe dowody: zeznania świadków i szczegółowy wykaz przepracowanych dniówek. Warto tutaj wiedzieć, że kary za pracę na czarno nie są już takie bolesne jak dawniej. Nikt nam nie może zakazać ponownego wjazdu do Niemiec. Zwykle kończy się na karach grzywny rzędu kilkuset euro. Radzę zapłacić taką karę w terminie, bo przy kolejnym wjeździe do Niemiec możemy zostać aresztowani i zmuszeni do odsiadki orzeczonej grzywny.

Rozmawiał: Zbigniew Greźlikowski


 

Porady prawne
Niemiecki paszport
Adwokaci polskojęzyczni w Niemczech
Niemieckie przepisy
Sonda
Czy uważasz, że Polska powinna znieść wszelkie ograniczenia przy zatrudnianiu Ukrainców?