Strona główna » Holandia » Byle dalej od Polaków
 
 
Praca sezonowa
Niemcy
Na zbiory do Niemiec
Włochy
Francja
Austria
Holandia
Hiszpania
Skandynawia
Kraje pozostałe
Europa

Uwaga! Wszystkie teksty
pochodzą z dwutygodnika:
"Praca i Nauka za granicą".
Oszukany, oszukana
7.10.2005r.

HOLANDIA | Trzy lata na farmach
Byle dalej od Polaków

Asia i Mariusz przekonali się, że za granicą rodakom ufać nie wolno.

          - Najważniejsze, żeby od Polaków trzymać się z daleka – ostrzega Joanna, która razem z chłopakiem przez blisko 3 lata pracowała w Holandii, głównie na szparagowych farmach.. - Są przyjaciółmi, ale do czasu. Natomiast Holendrom nic nie brakuje, nie muszą oszukiwać. Możesz mieć pewność, że nie zabiorą Ci pracy.
          Wrócili kilka tygodni temu. Przez te trzy lata dużo się dowiedzieli nie tylko o sobie, ale i rodakach. Nie dziwią się, dlaczego Polacy mają zła opinię. Jak tylko poczują się pewniej, zaczynają pić i balować, potem kradną, a nawet puszczają z dymem całe kempingi, bo nie wiedzą jak... obsługuje się piecyki.

Pierwszeństwo mają inni
          Pierwsze wrażenie po przyjeździe do Holandii było niesamowite. Wokół dobrzy, przyjaźnie nastawieni ludzie. – Nawet na ulicy nas zaczepiali, pytając czy mamy gdzie spać – wspomina Mariusz. - Zawsze znaleźliśmy ludzi, którzy nas przyjęli do swojego ogródka i ugościli. Przeważnie mówili po angielsku. Natomiast po  niemiecku ciężko jest się dogadać, ale są farmerzy którzy znają ten język.
          Najłatwiej o pracę na czarno. Jednak niektórzy farmerzy organizują pracę oficjalną. Jeśli np. zbiory szparagów zaczynają się początkiem maja, to plantatorzy już w lutym, marcu zbierają zapisy chętnych na pracę. Aż pięć tygodni trwają procedury.

Tępić chwasty

          – Na początku, jest bardzo ciężko – zapewniają oboje zgodnie. - Jeśli nie ma się nagranej pracy trzeba szukać farmerów, którzy wezmą na wyrywanie chwastów. Tak jest w okresie letnim. Szparagi zbiera się od kwietnia do końca czerwca. Wtedy jest praca od poniedziałku do niedzieli, nawet po 13-14 godzin dziennie.
          Asia zaczepiła się też jako sprzątaczka, pani w cateringu i opiekunka do dzieci. W ostatnim przypadku wymagany był niderlandzki.

Wyrolowali nas
          Chodząc od farmy do farmy, w końcu udało im się znaleźć stałą pracę. Postanowili wtedy, że będą najmować się na zmianę z przyjaciółką Mariusza i jej koleżanką. Jednak, kiedy oboje się pochorowali prosili by znajome dziewczyny ich zastąpiły. Po kilku dniach okazało się, że pracy jest jeszcze tylko na tydzień, a o zmianowości nie ma mowy. - W rzeczywistości robota przedłużyła się do dwóch miesięcy – Joanna nie kryje żalu. - Gdy przyjechały koleżanki naszych znajomych, nagle pojawiła się możliwość ponownej pracy na zmiany. Po prostu nas wyrolowały.
          Zostali na lodzie. Dziś kwituje to zdarzenie jednym zdaniem: - Polacy są twoimi przyjaciółmi do czasu, jak nie zdobędą twojej pracy.
          Wspomina, że Polacy - w miejscach gdzie jest nas dużo - mają złą opinię. Natomiast gdzie Polak jest rzadkością, ludzie są nastawieni pozytywnie.

Coś za coś
          Dziewczyna opowiada o innych przykrych sytuacjach i radzi, aby za bardzo nie zaprzyjaźniać się z Holendrami. Bo relacje zaraz się zmieniają. Najlepiej zachować dystans pracownik-pracodawca.
          Za nielojalność względem pracodawcy traci się nawet pracę. Im się to zdarzyło. Dostali ofertę z innej farmy, 6 euro za godzinę. Zrezygnowali zatem z pewnej i sprawdzonej  za 4,5 euro. Potem okazało się, że nowa robota też jest na czarno, a do tego - na krótko.
- Pracodawca, od którego odeszliśmy nie chciał nas ponownie – Mariusz do tej pory jest zły. - Nie oddał nawet naszych zapasów żywności. W ten sposób straciliśmy naszą holenderską rodzinę. Bo zżyliśmy się z nimi przez te dwa i pół roku wspólnego mieszkania na farmie, zajmowania się ich dziećmi i domem.
          To była dla nich bardzo dobra lekcja życia. Czas pokaże, czy wrócą do kraju tulipanów i wiatraków.

*  *  *

          Każdy, kto planuje podobny wyjazd, musi wziąć z sobą trochę pieniędzy na wypadek dłuższego poszukiwania pracy. Miesięczny wynajem pokoju to około 250 euro, doba na kempingu 7 euro. Gdy przez tydzień, dwa nie znajdzie się pracy, dobrze jest zmienić miasteczko. Rejony w jakich dość łatwo o pracę to Eindhoven, Tilburg, Reusel, Venlo, Hooge Mierde, Lage Mierde, Bladel. Wszystkie leżą w pasie około 60 kilometrów. W pobliskiej Belgii warto zajrzeć do Arendonk.

Alicja Badetko

 

Porady prawne
Niemiecki paszport
Adwokaci polskojęzyczni w Niemczech
Niemieckie przepisy
Sonda
Czy uważasz, że Polska powinna znieść wszelkie ograniczenia przy zatrudnianiu Ukrainców?