Strona główna » Holandia » Holenderskie jabłka pachną pieniędzmi
 
 
Praca sezonowa
Niemcy
Na zbiory do Niemiec
Włochy
Francja
Austria
Holandia
Hiszpania
Skandynawia
Kraje pozostałe
Europa

Uwaga! Wszystkie teksty
pochodzą z dwutygodnika:
"Praca i Nauka za granicą".
Oszukany, oszukana
14.06.2016r.

Holenderskie jabłka pachną pieniędzmi

Bohater tego tekstu od kilku lat wyjeżdża do pracy właśnie w tym kraju. Na mniej więcej dwa miesiące, podczas których zbiera jabłka. I jak się okazuje, można na tym zarobić.

Pan Maciej mieszka na Dolnym Śląsku. Wraz z bratem prowadzi warsztat ślusarski. A że zamówień mało i w ogóle łatwo nie jest, to też już od dawna myślał o jakiejś pracy sezonowej za granicą. W dzisiejszych czasach jak Polak dobrze poszuka, to znajdzie taką dość łatwo. W jego przypadku namiary podał mu kuzyn, który często wyjeżdża do Holandii. Tak właśnie, pięć lat temu po raz pierwszy trafił do tego kraju. Do zbioru jabłek w tamtejszym sadzie.

W gospodarstwie zawsze jest zajęcie
Konkretnie na wschód od Tilburga, czyli niedaleko niemieckiej granicy. W tym kraju kojarzonym głównie z tulipanami, w ogóle z kwiatami, nie brakuje też sadów. Z reguły z dziada, pradziada prowadzą je te same rodziny. Sad, do którego trafił ma powierzchnię około pięćdziesięciu hektarów.

– Zatrudnionych jest tam około dziesiątki Polaków i jeszcze kilku pracowników z innych państw Europy Wschodniej – mówi. – Dwóch z nich pracuje u niego większość roku. Przecież praca w sadzie zaczyna się pod koniec zimy, przycinaniem drzew. Później trzeba je pielęgnować. W skrócie mówiąc, kolejny etap to właśnie zbiory, po sezonie też jest sporo pracy. Choćby grabienie liści, w ogóle porządki w samym sadzie, a i w gospodarstwie jakaś praca zawsze się znajdzie.

On jest w tej grupie, która spędza tam około półtorej miesiąca. Pracę zaczynają pod koniec sierpnia kończą na początku października. Jabłka zbierają stojąc na ziemi, lub na specjalnych stołkach. Mają nabite w nogi szerokie podstawki, przez to nie wbijają się w ziemię. To wystarczy, by sięgnąć po owoce. W takich sadach drzewa są pielęgnowane tak, by rosły nisko, za to rozłożyście.

Pracują sześć dni w tygodniu, ustalając w którym dniu dany pracownik ma przerwę. Pan Maciej na początku chciał pracować codziennie. To zresztą dość powszechne wśród tych, którzy przyjeżdżają tam pierwszy raz i wydaje im się, że to lekka praca. Fakt, że ciężka nie jest. Tyle, że dzień w dzień po wiele godzin, organizm to odczuwa. Dlatego raz w tygodniu warto, a wręcz należy odpocząć. Przy czym niemal regułą jest, że najczęściej odpoczywa się w niedziele.

Najpierw przez około cztery tygodnie pracują w godzinach od 7 do 19, a więc dwanaście godzin. Później dni robią się krótsze, dlatego przez kolejne dwa tygodnie zmuszeni są skracać czas pracy.

Dobra, sprawdzona ekipa
Stawki wyliczane mają różnie. Przeważnie godzinówki. Ponieważ do pracy jeździ tam generalnie ta sama, sprawdzona ekipa, to właściciel wie, że dobrze pracują. A łatwiej jest mu liczyć ile godzin przepracowali niż „bawić się” w wyliczanki za akord. Zarabia minimalną stawkę, która wynosi 8,63 euro za godzinę. Z tym, że to brutto. To praca legalna, więc ma też odciągany podatek oraz opłaconą składkę zdrowotną. Miesięcznie wychodzi około 1200 euro na czysto. Więc przez półtorej miesiąca, które tam spędza to około 1800 euro. Przy czym nie płacą za koszty utrzymania.

Szef ma na terenie gospodarstwa trzy domki, takie typowe „campy” i w nich mieszkają pracownicy, nie płacąc za to nic. Lecz jedzenie już we własnym zakresie. Przez te półtorej miesiąca wydaje na nie około 300-400 euro. Wreszcie koszty transportu. Jeżdżą we trzech samochodem, a Holandia przecież wcale nie jest daleko. W obie strony koszty benzyny to po trzysta złotych na każdego.

Obliczając, przez półtorej miesiąca jest w stanie przywieść do Polski równowartość około pięciu tysięcy złotych. To dobre uzupełnienie dochodów tutejszego ślusarza.

Damian Szymczak

 

Porady prawne
Niemiecki paszport
Adwokaci polskojęzyczni w Niemczech
Niemieckie przepisy
Sonda
Czy uważasz, że Polska powinna znieść wszelkie ograniczenia przy zatrudnianiu Ukrainców?