Strona główna » Na zbiory do Niemiec » Przy niemieckich kwiatach
 
 
Praca sezonowa
Niemcy
Na zbiory do Niemiec
Włochy
Francja
Austria
Holandia
Hiszpania
Skandynawia
Kraje pozostałe
Europa

Uwaga! Wszystkie teksty
pochodzą z dwutygodnika:
"Praca i Nauka za granicą".
Oszukany, oszukana
14.06.2016r.

Przy niemieckich kwiatach

Kilka miesięcy spędziła w Niemczech, gdzie pracowała w przedsiębiorstwie zajmującym się uprawą roślin, przede wszystkim balkonowych. Dobrze wspomina tą pracę. W pełni legalna, zarobki jak dla Polki wysokie, a samo zajęcie określa jako sympatyczne.

Pani Monika od kilku lat jeździ do pracy w różne miejsca w Niemczech. Nawiązała przy tym sporo kontaktów. I tak to dzięki znajomej trafiła wiosną ubiegłego roku do przedsiębiorstwa rolnego Selecta w Stuttgarcie. Przyjęli ją chętnie, przecież Polacy i Polki mają za granicą opinię dobrych pracowników. Była tam zatrudniona całkowicie legalnie, na umowę o pracę, a więc ze świadczeniami nie tylko zdrowotnymi, ale też i emerytalnymi. Uprawia się tam różne rośliny i kwiaty. Ona zajmowała się m.in. pelargoniami, goździkami, gerberami.

Pikowanie i pakowanie
Bezpośrednio przy uprawie nie pracowała. Tym zajmowano się w wielkich szklarniach tego przedsiębiorstwa. Natomiast ona też była w szklarni, ale zajmowała się pikowaniem tych wszystkich kwiatów. Przywożone je na „trejenkach”, czyli dużych paletach. Kwiaty należało stamtąd wyciągnąć i posadzić do doniczki. Następne były one przewożone do szklarni gdzie już dalej rosły. Po mniej więcej dwóch tygodniach, kiedy roślina podrosła, pani Monika zmieniała zajęcie i wraz z koleżankami zajmowała się ich pakowaniem.

Jak widać praca to lekka, którą może wykonywać praktycznie każdy. Do tego nie najgorzej płatna. Dostawała 8,25 euro za godzinę. Z tym, że miała odejmowane za obiady i noclegi. Właśnie to 8,25 euro, czyli odchodziła im z wypłaty jedna godzinówka. Co oczywiście i tak o wiele bardziej się opłacało niż gdyby miała sama coś wynajmować i gotować, czy chodzić na obiady.

Pracowały systemem poniedziałek-piątek i niedziela. Przez te pierwsze pięć dni zajmowały się pikowaniem. Sobota była wolna, natomiast w niedzielę kwiaty pakowały tak, by były gotowe do transportu.

Dniówka wynosiła osiem godzin, nigdy tego czasu nie przekraczano. Przy czym tygodniowa liczba godzin pracy to 46, więc co jakiś czas nazbierały się nadgodziny. Za to dostawały dzień wolnego.

Do pracy spacerkiem
Firma wynajmowała motelik. Wygodny z trzyosobowymi pokojami, oczywiście z kuchnią. Przy tym był blisko zakładu, mogły tam dojść spacerkiem. Słowem niezła praca, przy której się nie przemęczała. W Selecta w Stuttgarcie spędziła blisko rok. Sama zrezygnowała z tego zajęcia. Z jakiego powodu? Prozaicznego, jest młoda, nie ma zobowiązań i lubi podróżować. Więc podziękowała tej niemieckiej metropolii i na razie wróciła do kraju.

Damian Szymczak

 

Porady prawne
Niemiecki paszport
Adwokaci polskojęzyczni w Niemczech
Niemieckie przepisy
Sonda
Czy uważasz, że Polska powinna znieść wszelkie ograniczenia przy zatrudnianiu Ukrainców?