Strona główna » Kraje pozostałe » W rodzinnej atmosferze
 
 
Praca sezonowa
Niemcy
Na zbiory do Niemiec
Włochy
Francja
Austria
Holandia
Hiszpania
Skandynawia
Kraje pozostałe
Europa

Uwaga! Wszystkie teksty
pochodzą z dwutygodnika:
"Praca i Nauka za granicą".
Oszukany, oszukana
17.02.2016r.

W rodzinnej atmosferze

Tak właśnie określa, to co robi w Belgii. Co roku jeździ tam na około dwa miesiące zrywać jabłka. Oprócz właścicieli gospodarstwa pracują tam sami Polacy. Dobrze się dogadują i przyzwoicie zarabiają.

Pan Norbert mieszka w województwie świętokrzyskim. Osiem lat temu wyjechał do Belgii po raz pierwszy. Pracę załatwił kolega z jego wsi. Spodobało mu się, od tego czasu wyjeżdża tam rok rocznie pod koniec lata na dwa miesiące.

Bardzo ich sobie chwalą

Pracuje około pięćdziesięciu kilometrów na południe od Brukseli. W jednej z tamtejszych wsi jest duży sad jabłkowy, to gospodarstwo rolne Belgów.

Prowadzą tak zwaną nowoczesną uprawę jabłek – opowiada pan Norbert. – Jabłonka od jabłonki rośnie w odległości osiemdziesięciu centymetrów. Wszystkie mają po trzy metry wysokości i wszystkie przymocowane są za pomocą palików do drutów, inaczej by się poprzewracały.

Belgijscy gospodarze sami zajmują się ich pielęgnacją, natomiast do pracy podczas zbiorów wynajmują robotników. To około trzydziestu osób, sami Polacy. Bardzo ich sobie chwalą.

Pracujemy w grupach po czterech – informuje pan Norbert. – Dwóch zrywa jabłka z ziemi, dwóch z małych podestów. Przy czym przez cały czas jeździ przy nas maszyna. Ma cztery ramiona o długości półtorej metra z taśmociągami. Jabłka kładziemy na trzy, te transportują je na czwarte ramię, a nim jadą do skrzyniopalety. Tam wchodzi trzysta kilogramów owoców. Gdy już jest pełna, należy ją odczepić, odwieźć i oczywiście podłączyć pustą.

Jak widać praca to prosta i stosunkowo lekka. Choć oczywiście cały czas na nogach, a każdy pracuje tam sześć dni w tygodniu od rana do wieczora.

Stawki tu, stawki tam

Bohater tego tekstu bardzo chwali atmosferę w pracy. Jak do tej pory dogaduje się dobrze, wręcz bardzo dobrze ze wszystkimi Polakami. Z Belgami też. W ich przypadku używa krótkiego określenia – pełna kultura.

Co jednak najważniejsze, można tam przyzwoicie zarobić. Zaczynając od końca. Mieszkają za darmo na farmie, gdzie właściciele urządzili kilka pokoi. Mają też kuchenkę, w której gotują. Przy czym jedzenie w belgijskich marketach nie jest wiele droższe niż w Polsce. Najważniejsza sprawa, czyli zarobki. Mają po sześć euro za godzinę.

Jak z goryczą stwierdza pan Norbert niedaleko jego domu jest Grójec, czyli polskie zagłębie jabłkowe. Znajomi, którzy tam zrywają jabłka mówili, że zarabiają 7-8 złotych na godzinę. Krótko mówiąc jakie jest porównanie stawek polskich i belgijskich, każdy widzi. Dlatego znów do Belgów wysłał informację, że pod koniec lata tam przyjedzie. Co do tego nie ma wątpliwości.

Damian Szymczak

 

Porady prawne
Niemiecki paszport
Adwokaci polskojęzyczni w Niemczech
Niemieckie przepisy
Sonda
Czy uważasz, że Polska powinna znieść wszelkie ograniczenia przy zatrudnianiu Ukrainców?