Strona główna » Niemcy » Dziwny, szparagowy sezon
 
 
Praca sezonowa
Niemcy
Na zbiory do Niemiec
Włochy
Francja
Austria
Holandia
Hiszpania
Skandynawia
Kraje pozostałe
Europa

Uwaga! Wszystkie teksty
pochodzą z dwutygodnika:
"Praca i Nauka za granicą".
Oszukany, oszukana
27.05.2014r.

Dziwny, szparagowy sezonDziwny, szparagowy sezon

Pani Mariola od lat jeździ do Niemiec zbierać szparagi. I jak mówi obecny sezon jest wyjątkowo dziwny. Zaczął się bardzo szybko, bo też pogoda zapowiadała się znakomita. Lecz wkrótce zmiana aury spowodowała, że w tym roku pracownicy zatrudnieni na niemieckich polach zarobili bardzo mało.

Pani Mariola spod Leszna, to prawdziwa weteranka tej pracy. Bowiem od 2000 roku jeździ do Niemiec na pola należące do firmy Thiermann. W tym roku skierowano ją w okolice miasta Brandenburg, położonego na zachód od Berlina. Na początek ciekawostka demograficzno - przyrodnicza.

- To tereny, z których wyjechało wielu Niemców - opowiada. - Są więc mocno wyludnione. To powoduje, że pełno tam dzikich zwierząt. Na polach niemal potykasz się o zające, w rzekach jest pełno ryb, a dookoła mnóstwo ptaków. Nie przypuszczałam, że w Niemczech są takie miejsca.

Wymyślali różne inne prace
Zwykle sezon na szparagi zaczyna się pod koniec kwietnia. W tym roku zaczęto je zbierać już na początku tego miesiąca. Nic dziwnego, dawno nie było tak ciepłego lutego oraz marca. W tych miesiącach do pracy na tamtejsze pola przyjeżdżają pierwsi pracownicy z Polski, przygotowując uprawy do sezonu. Oni zarobili wyjątkowo dobrze.

Niestety nadzieja innych, tych zatrudnionych później, na rekordowe zarobki szybko prysła jak mydlana bańka. Nastąpiło gwałtowne załamanie pogody i do teraz jest po prostu zimno. To powoduje, że sezon jest fatalny.

- Dobrzy, doświadczeni pracownicy potrafią w dobrym sezonie zarobić sto euro dziennie - mówi pani Mariola. - W tym roku było to jedynie około pięćdziesięciu euro.

A i z tym bywały problemy. Mniej doświadczeni zbieracze „wyciągali” po trzydzieści, czterdzieści euro. Znów trzeba dodać, że nie zawsze. W tej sytuacji Niemcy robili wszystko, by tą sumę jednak pracownik zarobił. Dlatego wręcz wymyślali różne inne zajęcia choćby zbieranie kamieni z pola.

Lecz i tak pracy było mało. Miała ona trwać dziesięć godzin dziennie. Systemem pięć godzin pracy, dwie przerwy i znów pięć na polu. Problem w tym, że na to pole po południu wychodzono z reguły na dwie, trzy godziny.

Za rok znów warto spróbować
Niemałym plusem firmy jest to, że oferuje noclegi za darmo, w budynkach znajdujących się blisko pól. Choć płacić trzeba tak zwaną opłatę socjalną, w którą wliczone są obiady. Śniadania i kolacje już we własnym zakresie. Oczywiście gotują dla innych pracowników głównie Polacy.

Opłata socjalna w kilku ostatnich latach wynosiła 5 euro dziennie. W tym roku ją podwyższono. Ci, którzy pracowali przez całe zbiory, czyli około dwóch miesięcy, płacili 5,5 euro. Natomiast pracownicy zatrudnieni przez krótszy okres czasu musieli płacić 6 euro.

Krótko mówiąc, ten sezon był mało opłacalny.

- Z przyrodą jeszcze nikt nie wygrał. Lecz raz jest gorzej, raz lepiej, a czasami bywają sezony wręcz znakomite. Mam nadzieję, że tak będzie w przyszłym roku, bo zamierzam tam się znów wybrać - kończy pani Mariola.

Damian Szymczak

 

Porady prawne
Niemiecki paszport
Adwokaci polskojęzyczni w Niemczech
Niemieckie przepisy
Sonda
Czy uważasz, że Polska powinna znieść wszelkie ograniczenia przy zatrudnianiu Ukrainców?