Strona główna » Niemcy » Porachunki z niemiecką agencją
 
 
Praca sezonowa
Niemcy
Na zbiory do Niemiec
Włochy
Francja
Austria
Holandia
Hiszpania
Skandynawia
Kraje pozostałe
Europa

Uwaga! Wszystkie teksty
pochodzą z dwutygodnika:
"Praca i Nauka za granicą".
Oszukany, oszukana
02.09.2013r.

Porachunki z niemiecką agencją

O tym, że trzeba zachować ostrożność, podejmując zatrudnienie przez agencję pracy tymczasowej, pani Anna przekonała się na własnej skórze. Kobieta, którą zwolniono podczas leczenia w szpitalu, musiała potem walczyć o wypłatę należnego jej świadczenia chorobowego.

Przed dwoma miesiącami pani Anna, z wykształcenia księgowa, podjęła pracę w Niemczech za pośrednictwem jednej z wiodących agencji. Biuro to słynie z zatrudniania za Odrą dużej liczby Polaków. Kobieta dowiedziała się o tej firmie od znajomego, który wraz z innymi rodakami pracował tam od dłuższego czasu.

Po wstępnych ustaleniach kobieta zjawiła się w siedzibie agencji, by podpisać umowę. Od razu zaproponowano jej pracę na produkcji, przy pakowaniu jogurtów. Propozycję przyjęła. Jednak ze względów zdrowotnych musiała po dwóch dniach zgłosić niedyspozycje do wykonywania tego rodzaju zajęcia, prosząc o przeniesienie jej do nieco lżejszego działu. Juz od następnego dnia Anna rozpoczęła pracę, która okazała sie lekka i niewymagająca wielkiego wysiłku fizycznego.

Pobyt w szpitalu i zwolnienie z pracy
Był jednak problem z brakiem stałego grafiku pracy. O tym, czy jest praca, czy jej nie ma powiadamiano ją drogą smsową dzień wcześniej. Przez pierwszych parę dni, Anna otrzymywała niezmiennie pozytywne wiadomości, o tym iż nazajutrz ma się stawić do pracy.

Po kilku dniach zaczęto informować ją o tym, iż aktualnie nie ma zleceń więc następnego dnia ma wolne. Tak było przez cały tydzień. W międzyczasie Anna zachorowała i musiała iść do szpitala na leczenie. Podczas pobytu w szpitalu kobieta zgodnie z zasadą poinformowała pracodawcę o chorobie. W ciągu pierwszych dwóch dni pobytu w szpitalu, kobieta dostała pismo, w którym w jednoznaczny sposób poinformowano ją o zakończeniu stosunku pracy miedzy nią a agencją.

Formalnie pracodawca nie ma prawa zwalniać pracownika gdy przebywa on na zwolnieniu lekarskim. Agencja jednak wyraźnie nie respektowała prawa pracownika do ochrony swojego miejsca zatrudnienia. Zamiast tego Annę czekał szereg nieprzyjemności. Kiedy zameldowała sie w urzędzie pracy, oświadczono jej, że musi do następnego terminu dostarczyć komplet dokumentów, a wśród nich m.in. oświadczenie pracodawcy o wypłaceniu należności za chorobowe, a także odcinek wypłaty.

Nie wypłacono należnych pieniędzy
Minęły trzy tygodnie, a Annie nadal nie wypłacono należnych jej pieniędzy za pracę (około 300 euro). Postanowiła więc osobiście iść do biura i wyjaśnić sprawę. W firmie powiedziano jej, ze musiało dojść do jakiegoś niedopatrzenia, ale pieniądze jeszcze tego samego dnia zostaną przelane na jej konto. Pracownik firmy wydrukował kobiecie rozliczenie, które przeczytała dopiero po wyjściu z biura.

Okazało się, że zamierzano wypłacić jej znacznie mniejszą kwotę, niż się spodziewała.  Firma pominęła bowiem wypłacenie należności za okres, w którym nie było zleceń, oraz okres pobytu w szpitalu. Pani Anna wróciła sie z powrotem do biura, aby rozwiać swoje wątpliwości i przekonać pracownika biura, że jego wyliczenia są niepoprawne. W odpowiedzi usłyszała jednak, że wszystko sie zgadza, a pieniądze za okres choroby otrzyma od kasy chorych i że w tym celu należy skontaktować się bezpośrednio ze służbą zdrowia.

Kiedy jednak udała sie do filii kasy chorych, w której była ubezpieczona, dowiedziała sie, że to jednak pracodawca ma obowiązek wypłacić pieniądze przysługujące pracownikowi podczas przebywania na zwolnieniu lekarskim. Po 6 tygodniach przebywania na zwolnieniu obowiązek płacenia przejmuje kasa chorych. Annie pozostało jedynie ponowne udanie sie do agencji, w której oświadczyła z naciskiem, iż dowiedziała sie, że to jednak pracodawca ma obowiązek płacić i wręczyła pracownikowi agencji formularze do wypełnienia dotyczące przyznania chorobowego.

Po kilku dniach Anna otrzymała  pismo z powrotem z napisem ,,kasa chorych". W międzyczasie spotkała  koleżankę niegdyś pracującej dla agencji, również mającej za sobą walkę z tym samym pracodawcą. W jej przypadku agencja nie wypłaciła pieniędzy aż za trzy tygodnie przebywania na zwolnieniu lekarskim. Kobieta poddała się i zrezygnowała z dalszych usiłowań.

Walka o zaległe należności
Anna postanowiła jednak twardo prowadzić negocjacje z firmą do czasu otrzymania zaległych należności. W przeciwieństwie do przeważającej liczby Polaków pracujących dla agencji, znała bardzo dobrze język, co stawiało ją w lepszej sytuacji, gdyż mogła skuteczniej dowodzić swoich praw. Wielu Polaków pracujących dla agencji pośrednictwa pracy niestety nie zna języka, przybywa na rozmowy rekrutacyjne w towarzystwie tłumacza, co sprawia ze osoby takie bardzo łatwo są później wykorzystywane.
 
 Po kilkukrotnym ,,przypominaniu" firmie o powinnościach, pani Anna otrzymała w końcu należne jej pieniądze. Jednakże za dni, w których przebywała bez zajęcia, ponieważ aktualnie nie było zleceń, nie dostała żadnych pieniędzy. Firma tłumaczyła to tym, ze to jest zgodne z warunkami umowy, którą podpisała.
  
Jak pokazuje doświadczenie współpraca z agencjami pracy może być nieco skomplikowana. Najlepiej więc na bieżąco sprawdzać oczekiwane przelewy i w przypadku ich braku, należy niezwłocznie skontaktować sie z pracodawcą. W przypadku niedostatecznej znajomości języka warto skorzystać z pomocy ludzi dobrze nim władających, w przeciwnym razie walka z agencjami pracy tymczasowej może przypominać walkę z wiatrakami.
Kamila Albińska-Babka

 

Porady prawne
Niemiecki paszport
Adwokaci polskojęzyczni w Niemczech
Niemieckie przepisy
Sonda
Czy uważasz, że Polska powinna znieść wszelkie ograniczenia przy zatrudnianiu Ukrainców?