Strona główna » Kraje pozostałe » Alpy, krowy i niezłe zarobki
 
 
Praca sezonowa
Niemcy
Na zbiory do Niemiec
Włochy
Francja
Austria
Holandia
Hiszpania
Skandynawia
Kraje pozostałe
Europa

Uwaga! Wszystkie teksty
pochodzą z dwutygodnika:
"Praca i Nauka za granicą".
Oszukany, oszukana
29.04.2013r.
Szymon pracuje w gospodarstwie nastawionym na produkcję mleka. Gospodarz ma 30 krów.

Alpy, krowy i niezłe zarobki

W ten właśnie sposób krótko charakteryzuje swą pracę w Szwajcarii bohater tego tekstu. Od roku pracuje tam w gospodarstwie rolnym. I również krótko stwierdza, że z tego zajęcia jest zadowolony.

Pan Szymon przez kilka lat pracował w różnych miejscach w Niemczech. Głównie sezonowo przy zbiorach owoców i warzyw. Lecz także był na dłużej zatrudniony w dwóch niemieckich gospodarstwach rolnych. – Sam pochodzę z rolniczej rodziny więc do takiej pracy na gospodarce jestem przyzwyczajony – mówi.

Propozycja nie do odrzucenia
Wiosną ubiegłego roku pracował w pobliżu Monachium na plantacji szparagów. I jak stwierdza, zdziwił się bardzo, gdy od właściciela pola dostał ofertę innej pracy.

– Wieczorem wziął mnie na bok i stwierdził, że jego kolega, Szwajcar, szuka solidnego człowieka do pracy w swoim gospodarstwie i to na stałe. A tu za chwilę sezon się skończy i znów będą bez zajęcia – wspomina pan Szymon. – Później dodał, że wskazał mnie, bo od kilku lat do niego przyjeżdżam i należę do najlepszych pracowników. Ciężko się zdziwiłem, bo za którym Polakiem Szwajcar gania, żeby do niego przyszedł pracować?

Wynika to oczywiście z faktu, że miejscowi do fizycznej pracy w gospodarstwie rolnym raczej nie pójdą, a Polacy, przynajmniej niektórzy, mają już opinię dobrych pracowników. Poza tym pan Szymon był przecież sprawdzony, przy tym dość dobrze zna język niemiecki, a Szwajcar prosił swego niemieckiego kolegę, o wskazanie właśnie takiego pracownika. I jeszcze jeden powód, dla którego proponował pracę panu Szymonowi...

– To oczywiste, że przystałem na najniższą stawkę – opowiada. – Od razu, konkretnie powiedział, co mi proponuje. Zatrudnia mnie legalnie, ale za ustawowe minimum. Dodatkowo zgodziłem się, ze będę wyrabiał nadgodziny, za które już mi nie zapłaci.

Najniższa pensja w szwajcarskim rolnictwie wynosi 3140 franków brutto.

– Zgodziłem się, bo inaczej zaproponowałby to innemu Polakowi. Tym bardziej, że jego oferta miała jeszcze jeden plus. Facet ma pokoik z łazienką na terenie swego gospodarstwa. Przylega do jego domu, to taka przybudówka. Tam miałem mieszkać. Stwierdził, że będzie mi jedynie odciągać ryczałtem za prąd i ogrzewanie. Też się zgodziłem, bo w sumie na rękę dostaję dwa tysiące franków, tj. prawie 7 tys. zł.. Jedynie jedzenie muszę kupować, więc praktycznie wszystko, co zarobię jestem w stanie odłożyć.

Zgodnie ze szwajcarskimi przepisami prawa pracy, maksymalnie pracuje po dziesięć godzin dziennie, plus jeden dzień przez pięć godzin. I jak mówi, wcale tak wiele tego czasu nie musi przekraczać.

Jeden ważny wyjątek
Polak trafił do niemieckojęzycznej części tego kraju, do kantonu Gryzonia, największego i najbardziej na wschód wysuniętego szwajcarskiego kantonu

– Jak dla mnie to trochę dziwne miejsce – mówi. – Piękne, zadbane, ale obok wyciągów narciarskich, pensjonatów, czy budynków należących do różnych instytucji, tuż za płotami na terenie gospodarstw rolnych, leżą sterty obornika.

Pracuje w gospodarstwie rolniczym, nastawionym na produkcję mleka. Mają trzydzieści krów. Niektóre tamtejsze gospodarstwa posiadają na miejscu serownie, gdzie przerabiają mleko. Tam gdzie on jest zatrudniony, serowni nie ma. Jego szef lub on wożą mleko do innego gospodarza. Dostarczają je bez schłodzenia, bezpośrednio po udoju, w konwiach. A tamten na miejscu przerabia je na sery i sprzedaje w swoim miejscowym sklepie. W ogóle to jest tam dużo małych mleczarni, czy serowni, których właścicielami często są organizacje rolnicze lub nawet lokalne samorządy.

Bohater tego artykułu swą pracę określa jako łatwą. Generalnie zajmuje się dojeniem krów oraz koszeniem łąk i trawy na pastwiskach. Słowem łatwe zajęcie. Przy wszystko jest zmechanizowane, z jednym wyjątkiem, załadunku konwi z mlekiem na przyczepę, a później rozładunku. Przenosi tego kilkadziesiąt sztuk dziennie i to naprawdę ciężkie zajęcie.

Lecz jeszcze raz podkreśla, że pracę sobie chwali Najważniejsze, że pewna, stała, legalna, przy tym jak na Polaka wysokie zarobki. Słowem nie planuje zmieniać zajęcia, ani ze Szwajcarii wyjeżdżać.
Damian Szymczak

 

Porady prawne
Niemiecki paszport
Adwokaci polskojęzyczni w Niemczech
Niemieckie przepisy
Sonda
Czy uważasz, że Polska powinna znieść wszelkie ograniczenia przy zatrudnianiu Ukrainców?