Strona główna » Na zbiory do Niemiec » Za rok znów na szparagi
 
 
Praca sezonowa
Niemcy
Na zbiory do Niemiec
Włochy
Francja
Austria
Holandia
Hiszpania
Skandynawia
Kraje pozostałe
Europa

Uwaga! Wszystkie teksty
pochodzą z dwutygodnika:
"Praca i Nauka za granicą".
Oszukany, oszukana
06.10.2011r.
Tak wygląda z lotu ptaka główna siedziba firmy Thiermann – największego w Niemczech producenta szparagów.

Za rok znów na szparagi

Raczej dobrze wspomina tegoroczną pracę na plantacji szparagów w Niemczech. Dlatego w przyszłym roku zamierza tam wybrać się podobnie. I już zaczyna załatwiać wszystkie formalności.

Michał Nowacki z Leszna w połowie ubiegłego roku dostał od znajomego folder reklamowy wielkiej niemieckiej plantacji należącej do Thiermanna.  – Mówił, że nieźle można zrobić, ja jestem bez pracy, więc pomyślałem, że warto spróbować.

Późną jesienią wysłał do biura firmy wypełnioną ankietę znajdującą się na ich stronie internetowej. Adres trony to www.arbeit-thiermann.eu. Pod koniec roku dostał stamtąd komplet dokumentów do wypełnienia.

Wszystkie formalności załatwił na początku tego roku i dowiedział się, że zostanie zatrudniony. Przy czym do wyboru miał pracę przy zbiorze truskawek, borówek lub szparagów – wybrał szparagi.

Wyjechał 26 kwietnia. Z Leszna, firma podstawiła busa, który miał jeszcze przystanek w kilku miastach na zachodzie Polski. Za ten transport trzeba płacić, do wyboru 120 złotych lub 30 euro. Nad ranem dotarli do miejscowości Mötzow, gdzie znajdują się biura firmy.

I tu mają u mnie duży minus – mówi. – Okazało się bowiem, że formalności typu rejestracja, wypłacanie zaliczek, przyznanie kwater, słowem wszystkie te sprawy organizacyjne przeciągnęły się do późnego popołudnia. Jak dla mnie o wiele za długo to trwało. W sumie prawie cały dzień spędziliśmy snując się z miejsca na miejsce.

Poza tym zgrzytem Michał całą resztę chwali. Mieszkali w podberlińskiej miejscowości Lehnin, w schludnych czteroosobowych pokojach, przy czym w jego pokoju byli tylko we trzech. Do pracy dowożono ich na pola w różnych miejscach.

Na miejscu była stołówka, w której mieli obiady, oczywiście nie za darmo, za obiad płacili sześć euro. – Można się było naprawdę najeść – stwierdza Michał.

Jedzenie na śniadanie, czy kolację musieli kupować sami. Warto dodać, że zaraz po przyjeździe każdy mógł dostać po 50 euro zaliczki.

Natomiast jeśli chodzi o pracę:
Pewnie, że ciężka, ale po to się tam jechało – mówi Michał. – Najważniejsze, że szło zarobić. Ja jestem mieszczuch, nigdy nie pracowałem przy szparagach, więc też cudów nie miałem, chociaż dla bezrobotnego Polaka i tak dużo. Natomiast ci najlepsi zarabiali i ze sto pięćdziesiąt euro dziennie. Przy czym starzy pracownicy twierdzili, że w tym roku był słaby wysyp.

Praca skończyła się dla Michała pod koniec czerwca i wrócił do Polski. Niestety tutaj wciąż nie udaje mu się znaleźć stałej pracy. Dlatego znów zamierza wybrać się na plantacje Thiermanna. A jesień to dobry czas, by złożyć tam podanie. W końcu nawet się człowiek nie obejrzy, jak minie pół roku i zacznie się sezon zbiorów.
Damian Szymczak

 

Porady prawne
Niemiecki paszport
Adwokaci polskojęzyczni w Niemczech
Niemieckie przepisy
Sonda
Czy uważasz, że Polska powinna znieść wszelkie ograniczenia przy zatrudnianiu Ukrainców?