Strona główna » Kraje pozostałe » Zgarnij kasę i uratuj brytyjskie rolnictwo!
 
 
Praca sezonowa
Niemcy
Na zbiory do Niemiec
Włochy
Francja
Austria
Holandia
Hiszpania
Skandynawia
Kraje pozostałe
Europa

Uwaga! Wszystkie teksty
pochodzą z dwutygodnika:
"Praca i Nauka za granicą".
Oszukany, oszukana
29.05.2008
Zgarnij kasę i uratuj brytyjskie rolnictwo!


Rolnicy na Wyspach biją na alarm: jeśli nie przyjadą Polacy, nasze plony zgniją na polach i w sadach! Dramatycznie brakuje im rąk do pracy. Jeśli więc nie znasz dobrze angielskiego, chcesz wyjechać tylko na kilka-kilkanaście tygodni, ale za to masz dobrą kondycję fizyczną, to szansa właśnie dla ciebie. Wykorzystaj ją!


Z roku na rok w branży rolniczej na Wyspach pracuje coraz mniej Polaków. Tylko w ubiegłym roku podjęło w niej pracę o ok. 30 proc. mniej naszych rodaków niż rok wcześniej. W tym roku zainteresowanie pracą w rolnictwie jest jeszcze mniejsze. Wszystko przez to, że zarobki nie są tu tak atrakcyjne, jak w innych branżach, a praca jest często dużo cięższa. Po naszym wejściu do Unii na Wyspy pojechało tak wielu Polaków, że miejscowi rolnicy mogli przebierać w kandydatach. Szybko okazało się, że przy najprostszych pracach wymagany jest komunikatywny angielski i najlepiej jeszcze doświadczenie. Dziś sytuacja diametralnie się zmieniła.
Dla kogo praca?

Brytyjczycy zorientowali się, że bez nas sobie nie poradzą. Dlatego obniżyli poprzeczkę. Tylko niektórzy w dalszym ciągu oczekują od pracowników doświadczenia i znajomości angielskiego. Najczęściej organizują pracę tak, by podzielić Polaków na kilku-kilkunastoosobowe grupy, w których przynajmniej jedna osoba zna angielski. I tylko na niektórych stanowiskach wymagają doświadczenia. Od wszystkich kandydatów oczekują jednak dobrego zdrowia i świetnej kondycji fizycznej. W ofertach podkreślają, że proponują bardzo ciężką pracę. – W przeszłości zdarzało nam się, że zgłaszali się ludzie, którzy kompletnie nie mieli pojęcia, z czym będą mieć do czynienia – mówi John Barlow, sadownik z Kent, który w tym roku szuka pracowników za pośrednictwem sieci EURES. – Ludzie zapewniali, że już wcześniej zrywali jabłka, tymczasem na miejscu okazywało się, że nie dawali sobie rady w pracy. Byli zdziwieni, że to co innego, niż zrywanie owoców w sadzie u babci na wakacjach. Niby drzewa takie same, owoce też, tylko praca 8-10 godzin dziennie była ponad ich siły. Wysiadały kręgosłupy, bolały ręce. Dlatego w tym roku już w ogłoszeniu zaznaczyliśmy, że to naprawdę bardzo ciężka praca. Poza tym prosimy o okazanie świadectwa zdrowia. Brytyjczycy zorientowali się, że bez nas sobie nie poradzą. Dlatego obniżyli poprzeczkę. Tylko niektórzy w dalszym ciągu oczekują od pracowników doświadczenia i znajomości angielskiego. Najczęściej organizują pracę tak, by podzielić Polaków na kilku-kilkunastoosobowe grupy, w których przynajmniej jedna osoba zna angielski. I tylko na niektórych stanowiskach wymagają doświadczenia. Od wszystkich kandydatów oczekują jednak dobrego zdrowia i świetnej kondycji fizycznej. W ofertach podkreślają, że proponują bardzo ciężką pracę. – – mówi John Barlow, sadownik z Kent, który w tym roku szuka pracowników za pośrednictwem sieci EURES. –

Ile można zarobić?
Najwytrwalsi mogą liczyć nawet na 80 Ł dniówki. Okupione będzie to jednak naprawdę bardzo dużym wysiłkiem. I na pewno na tyle nie mogą liczyć osoby, które dopiero stawiają pierwsze kroki przy zbiorach. Tutaj potrzebne jest doświadczenie i wprawa. Najczęściej jednak dniówki zbieraczy owoców (np. truskawek) oscylują w granicach 40-60 Ł. Prawda jest jednak taka, że nawet początkujący zarobi w brytyjskim rolnictwie więcej, niż dostałby za taką samą pracę w Polsce. Warto więc chyba zastanowić się nad wyjazdem. Na Wyspach obowiązuje płaca minimalna (National Minimum Wage). Ustawa gwarantuje, że osobom powyżej 22-go roku życia za godzinę nie można płacić mniej niż 5,52 Ł (4,60 Ł – 18-21 lat, 3,40 Ł – 16-17 lat). To jednak stawki ogólne, obowiązujące we wszystkich gałęziach brytyjskiej gospodarki, ale niekoniecznie w rolnictwie. Tutaj pracodawca może zaproponować nieco inne zasady wynagradzania. Wszystko przez przepisy o minimalnej płacy w branży rolniczej (Agricultural Minimum Wage). Co istotne, w Anglii i Walii obowiązują inne stawki niż w Irlandii Północnej i Szkocji. Generalnie, stawka godzinowa zaczyna się od 5,35 Ł (dla osób, które ukończyły 19 lat) i rośnie w zależności od wieku pracownika, doświadczenia/wykształcenia kierunkowego oraz czasu pracy u danego pracodawcy. I jeszcze jedno. Często pracodawcy nie podają stawki godzinowej, a oferują pracę na akord. Przy kiepskich zbiorach czasem okazuje się, że tym sposobem ktoś nie zarobił więcej niż np. 3 Ł na godzinę. Pamiętaj, tak niskie wynagrodzenie jest niezgodne z prawem! Uwaga! Jeśli twoje stawki nie przekraczają ustawowego minimum, pracodawca nie może potrącać ci z pensji za zakwaterowanie więcej niż 30,50 Ł tygodniowo! Najwytrwalsi mogą liczyć nawet na 80 Ł dniówki. Okupione będzie to jednak naprawdę bardzo dużym wysiłkiem. I na pewno na tyle nie mogą liczyć osoby, które dopiero stawiają pierwsze kroki przy zbiorach. Tutaj potrzebne jest doświadczenie i wprawa. Najczęściej jednak dniówki zbieraczy owoców (np. truskawek) oscylują w granicach 40-60 Ł. Prawda jest jednak taka, że nawet początkujący zarobi w brytyjskim rolnictwie więcej, niż dostałby za taką samą pracę w Polsce. Warto więc chyba zastanowić się nad wyjazdem. Na Wyspach obowiązuje płaca minimalna (). Ustawa gwarantuje, że osobom powyżej 22-go roku życia za godzinę nie można płacić mniej niż 5,52 Ł (4,60 Ł – 18-21 lat, 3,40 Ł – 16-17 lat). To jednak stawki ogólne, obowiązujące we wszystkich gałęziach brytyjskiej gospodarki, ale niekoniecznie w rolnictwie. Tutaj pracodawca może zaproponować nieco inne zasady wynagradzania. Wszystko przez przepisy o minimalnej płacy w branży rolniczej (). Co istotne, w Anglii i Walii obowiązują inne stawki niż w Irlandii Północnej i Szkocji. Generalnie, stawka godzinowa zaczyna się od 5,35 Ł (dla osób, które ukończyły 19 lat) i rośnie w zależności od wieku pracownika, doświadczenia/wykształcenia kierunkowego oraz czasu pracy u danego pracodawcy. I jeszcze jedno. Często pracodawcy nie podają stawki godzinowej, a oferują pracę na akord. Przy kiepskich zbiorach czasem okazuje się, że tym sposobem ktoś nie zarobił więcej niż np. 3 Ł na godzinę. Pamiętaj, tak niskie wynagrodzenie jest niezgodne z prawem! Uwaga! Jeśli twoje stawki nie przekraczają ustawowego minimum, pracodawca nie może potrącać ci z pensji za zakwaterowanie więcej niż 30,50 Ł tygodniowo!

Szukamy zatrudnienia
Wbrew pozorom, nawet dla osób nie znających angielskiego, wcale nie musi to być trudne. Co więcej, nie jest jeszcze za późno, by podpisać kontrakt na tegoroczny sezon. Wielu pracodawców jednak już przeprowadza rekrutacje, więc to ostatni dzwonek na znalezienie pracy. Sporo ofert trafia do Polski za pośrednictwem sieci EURES. Znajdziesz je u doradców EURES w urzędach pracy na terenie całego kraju (oraz na ich stronach internetowych, a także w naszej gazecie). Możesz też skorzystać z ogólnej strony sieci (www.europa.eu.int/eures) – pamiętaj, że najpierw wybierasz kraj, a później branżę. Oferty na bieżąco dostępne są także na stronach brytyjskich urzędów pracy (Jobcentre Plus – www.jobcentre.gov.uk). Pomocna okaże się także... książka telefoniczna (Yellow Pages – www.yell.com). Wystarczy, że wpiszesz interesujące cię hasło, a natychmiast otrzymasz adresy i telefony potencjalnych pracodawców. Adresy farm i przetwórni możesz wyszukać korzystając ze strony www.touchlocal.com. Konkretne oferty i/lub namiary na brytyjskich plantatorów i sadowników znajdziesz także na www.pickingjobs.com, www.fruitfuljobs.com i www.anyworkanywhere.com. Jedną z lepszych stron, na której dostępne są adresy farm jest www.farmingUK.co.uk. Jeżeli będziesz korzystał z wyszukiwarek, zacznij od wpisania hasła „farmers, fruit & vegetables growers”, „crops farming”, „mashroom farming” (praca przy pieczarkach) lub „hop plantations” (plantacje chmielu). Kto nie chce szukać pracy na własną rękę, powinien skorzystać z pomocy agencji pośrednictwa – zarówno tych działających w Wielkiej Brytanii (największe to Bligh Appointments – tel. 020-776036123 i 4XtraHands – www.4XtraHands.com), jak i mające swoje biura w Polsce. Te ostatnie polecamy zwłaszcza tym, którzy nie znają języka i wybierają się do pracy za granicę po raz pierwszy, bądź po prostu nie czują się pewnie sami, z dala od domu. Agencje bowiem bardzo często oferują nie tylko pracę, ale także transport i zakwaterowanie na miejscu. Wbrew pozorom, nawet dla osób nie znających angielskiego, wcale nie musi to być trudne. Co więcej, nie jest jeszcze za późno, by podpisać kontrakt na tegoroczny sezon. Wielu pracodawców jednak już przeprowadza rekrutacje, więc to ostatni dzwonek na znalezienie pracy. Sporo ofert trafia do Polski za pośrednictwem sieci EURES. Znajdziesz je u doradców EURES w urzędach pracy na terenie całego kraju (oraz na ich stronach internetowych, a także w naszej gazecie). Możesz też skorzystać z ogólnej strony sieci (www.europa.eu.int/eures) – pamiętaj, że najpierw wybierasz kraj, a później branżę. Oferty na bieżąco dostępne są także na stronach brytyjskich urzędów pracy ( – www.jobcentre.gov.uk). Pomocna okaże się także... książka telefoniczna ( – www.yell.com). Wystarczy, że wpiszesz interesujące cię hasło, a natychmiast otrzymasz adresy i telefony potencjalnych pracodawców. Adresy farm i przetwórni możesz wyszukać korzystając ze strony www.touchlocal.com. Konkretne oferty i/lub namiary na brytyjskich plantatorów i sadowników znajdziesz także na www.pickingjobs.com, www.fruitfuljobs.com i www.anyworkanywhere.com. Jedną z lepszych stron, na której dostępne są adresy farm jest www.farmingUK.co.uk. Jeżeli będziesz korzystał z wyszukiwarek, zacznij od wpisania hasła (praca przy pieczarkach) lub „” (plantacje chmielu). Kto nie chce szukać pracy na własną rękę, powinien skorzystać z pomocy agencji pośrednictwa – zarówno tych działających w Wielkiej Brytanii (największe to – tel. 020-776036123 i – www.4XtraHands.com), jak i mające swoje biura w Polsce. Te ostatnie polecamy zwłaszcza tym, którzy nie znają języka i wybierają się do pracy za granicę po raz pierwszy, bądź po prostu nie czują się pewnie sami, z dala od domu. Agencje bowiem bardzo często oferują nie tylko pracę, ale także transport i zakwaterowanie na miejscu.

_____________ Tomasz Michalski

 

Porady prawne
Niemiecki paszport
Adwokaci polskojęzyczni w Niemczech
Niemieckie przepisy
Sonda
Czy uważasz, że Polska powinna znieść wszelkie ograniczenia przy zatrudnianiu Ukrainców?