Strona główna » Skandynawia » Jagoda dopisała, ale...
 
 
Praca sezonowa
Niemcy
Na zbiory do Niemiec
Włochy
Francja
Austria
Holandia
Hiszpania
Skandynawia
Kraje pozostałe
Europa

Uwaga! Wszystkie teksty
pochodzą z dwutygodnika:
"Praca i Nauka za granicą".
Oszukany, oszukana
07.11.2007r.

SZWECJA | Jak to w sezonie z runem leśnym było...

Jagoda dopisała, ale...

Sezon, jeśli chodzi o jagodę i borówkę, był w miarę dobry, mimo że owoców było trochę mniej niż w ubiegłym roku. Natomiast hjortron w ogóle nie dopisał. Ale ogólnie rzecz ujmując, nie było źle – usłyszałam od przedstawicielki firmy “Jagoda”, która na północy Szwecji zajmuje się skupowaniem owoców.

W tym roku, w rejonie Västerbotten (Laponia) za kilogram jagody płacono najpierw 8, a potem 12 koron. Natomiast lingon (borówka) cały sezon skupowana była tylko po 8 koron. W zależności od punktu, ceny mogły różnić się np. o koronę. Miało to miejsce np. w Vinden, gdzie przy oficjalnej cenie 12 koron, płacili 13, dlatego że ktoś zostawił owoc w tym, a nie innym punkcie. Z drugiej strony zdarzało się, że na przykład osoba prowadząca skup, która dodatkowo wynajmowała pokoje, za sprzedaż owoców u konkurencji groziła zawyżeniem ceny noclegu nawet o jedną trzecią.

60-100 kg na dzień

Zdarzało się, że Polacy zbierali po 60-70 kilo dziennie, a czasem nawet i 120. Na samym początku sezonu – w ciągu tygodnia – można było uzbierać nawet równowartość ponad 3000 zł. Mimo to, wielu Polaków głośno przyznawało, że nie są zadowoleni z tego sezonu.

Na zwrot dziennych kosztów należało w tym roku przeznaczyć średnio zawartość jednej skrzynki, czyli około 12,4 kg jagody. Koszty dziennego utrzymania to nocleg – 35-60 koron za łóżko, wyżywienie – średnio 40 koron oraz paliwo (wydatki zależne od przejechanych kilometrów oraz ilości osób w samochodzie). Polacy dorabiali sobie m.in. sprzedażą papierosów (od 35 koron paczkę) i alkoholu.

Tajowie też zbierają

Przyjeżdżają na prywatne zaproszenia lub są sprowadzani przez firmy skupujące owoc. – Mieliśmy 1118 zbieraczy. Nasza konkurencja podobnie. A Tajów pojawiło się w tym roku ok. 2500. Prywatne zaproszenia są zmorą, bo nikt nie ma nad nimi kontroli. Zapraszający zdzierają od swoich “gości” niesamowite pieniądze za tą przysługę, w zamian nie dając w zasadzie nic. Nikt nie jest w stanie sprawdzić warunków mieszkaniowych, jedzenia itp. – tłumaczy przedstawicielka Jagody.

To, czy na danym stoku byli już Tajowie, można poznać m.in. po śladach małych ognisk, rozsypanym ryżu i przyczepionych do drzew wstążeczkach. Podobne oznakowania robią między sobą także Szwedzi.

Kilka wskazówek

Przyjeżdżający na zbiory owoców musi poza znajomością terenu mieć dobry samochód, ponieważ jakość niektórych dróg – szczególnie leśnych – pozostawia wiele do życzenia. Jadąc do Szwecji trzeba wziąć także pod uwagę, iż praktycznie nigdzie nie kupi się gazu do samochodu. Warto zaopatrzyć się w dokładne mapy, a najlepiej w nawigację GPS.

I jeszcze jedna, istotna informacja. Na północy Szwecji odległość między jedna a drugą wioską czy miasteczkiem sięga czasem nawet kilkudziesięciu kilometrów. Dobrze jest też zabrać ze sobą jedzenie, ponieważ w Szwecji jest ono naprawdę drogie.

Alicja Badetko

foto 1. Do takich przyczep trafiały skrzynki z owocami, a następnie przewożono je do przetwórni.

Do takich przyczep trafiały skrzynki z owocami, a następnie przewożono je do przetwórni.
foto 2. Tajowie – mimo, że dla nich Szwecja jest drugim końcem świata – chętnie przyjeżdżają tu do pracy.

Tajowie – mimo, że dla nich Szwecja jest drugim końcem świata – chętnie przyjeżdżają tu do pracy.

 

Porady prawne
Niemiecki paszport
Adwokaci polskojęzyczni w Niemczech
Niemieckie przepisy
Sonda
Czy uważasz, że Polska powinna znieść wszelkie ograniczenia przy zatrudnianiu Ukrainców?