Strona główna » Niemcy » Kontrole celne na drogach
 
 
Praca sezonowa
Niemcy
Na zbiory do Niemiec
Włochy
Francja
Austria
Holandia
Hiszpania
Skandynawia
Kraje pozostałe
Europa

Uwaga! Wszystkie teksty
pochodzą z dwutygodnika:
"Praca i Nauka za granicą".
Oszukany, oszukana
7.10.2005r.

Kontrole celne na drogach
NIEMCY | Na paczkach papierosów można za granicą nieźle zarobić. Więc Polacy wywożą je do Niemiec, Anglii czy Francji. Jednak niemieccy sąsiedzi często kontrolują nasze autokary. Sam byłem ostatnio świadkiem zatrzymania autobusu przez Zoll.

Środek Niemiec, godzina 4.00 w nocy. Samochód służby celnej nagle ściąga nasz autokar do kontroli. Każą nam za sobą gdzieś jechać. Ostatecznie dojeżdżamy do jakiś magazynów w najbliższym miasteczku. Mamy wysiadać. Chyba nikt oprócz kierowców nie wie, gdzie dokładnie się znajdujemy.
          Następnie wszyscy zabierają swoje torby z luków bagażowych. Niemcy zamykają nas w długim korytarzu magazynu. I po kolei każdy jest sprawdzany. Podchodzimy z torbami do skanera. W tym czasie inni funkcjonariusze przeszukują autokar. W pewnej chwili pada pytanie, kto pali Westy. Nikt się nie odzywa. – Jeżeli ta osoba się nie przyzna, to nigdzie dalej nie pojedziemy – wyjaśnia kierowca. Okazało się, że ktoś przewoził zbyt dużą ilość papierosów i ukrył je w autokarze.
          Niestety, nikt nadal się nie przyznaje. W tym czasie ostatnie osoby zabierają swoje torby po prześwietleniu ich skanerem. Wracamy do autobusu. Niemcy są dosyć nerwowi. Pilot mówi, że jak ta osoba się nie zgłosi, to zostanie ściągnięty pies i przemytnik i tak zostanie wykryty. – Jeżeli będzie trzeba, to będziemy ściągać odciski palców – informują celnicy.
          W autobusie zapanowała niemiła atmosfera. Wreszcie pasażerowie wymogli na sprawcy, aby się przyznał. Papierosy oczywiście zarekwirowano, a winny został ukarany mandatem 132 euro.
          Kierowca twierdzi, że takie kontrole zdarzają się ostatnio dosyć często. – Niedawno podczas jednego kursu zatrzymali nas aż cztery razy – wyjaśnia. Wydawać by się mogło, że to koniec niemiłych niespodzianek podczas tego wyjazdu. Nic bardziej mylnego. Jeszcze ciekawiej było w drodze powrotnej. Kolejna przygoda z Zoll.
          Tym razem został zatrzymany inny autobus przewoźnika, z którego usług korzystałem. I okazało się, że Niemcy nie chcą zezwolić na dalszą podróż. – Twierdzą, że nasza firma nie wniosła stosownych opłat za korzystnie z dróg – wytłumaczył nasz kierowca. – Musimy jechać odebrać tych pasażerów – wyjaśnił. Przewoźnik postanowił bowiem podesłać w te okolicę dwa autokary, które były najbliżej, aby zabrać zatrzymanych podróżnych.
          Niemcy stwierdzili, że odpisy odpowiednich dokumentów są niewystarczające. – Mówią, że musimy wysłać faks z dowodami wpłaty – wyjaśnił kierowca. – Nasz szef usiłuje to właśnie zrobić, ale w biurze Zoll... skończył się papier do faksu...
          Co ciekawe, jak dojechaliśmy odebrać podróżnych, celnicy jakoś nie zatrzymali pozostałych autokarów należących przecież do tego samego przewoźnika. A podobno cała firma czegoś tam nie dopełniła. Dziwne...
          W ten sposób musieliśmy jechać okrężną drogą. Jednak nie to jest najgorsze, że przez działania Zoll podróż się przeciągnęła. Chodzi o sposób traktowania Polaków przez niemieckich celników. Takie kontrole nie należą do najprzyjemniejszych. Panuje nerwowa atmosfera, szczególnie, jeżeli zatrzymanie ma miejsce w nocy, a wyrwani ze snu ludzie nie wiedzą co jest grane.
          Pewnie takie obrazki i tak nie zniechęcą Polaków do szmuglowania papierosów. Na jednej paczce mają nawet kilkaset procent przebitki, szczególnie jeżeli jadą do Anglii.

Michał Kaczmarek


 

Porady prawne
Niemiecki paszport
Adwokaci polskojęzyczni w Niemczech
Niemieckie przepisy
Sonda
Czy uważasz, że Polska powinna znieść wszelkie ograniczenia przy zatrudnianiu Ukrainców?