Strona główna » Skandynawia » Alicja w krainie reniferów
 
 
Praca sezonowa
Niemcy
Na zbiory do Niemiec
Włochy
Francja
Austria
Holandia
Hiszpania
Skandynawia
Kraje pozostałe
Europa

Uwaga! Wszystkie teksty
pochodzą z dwutygodnika:
"Praca i Nauka za granicą".
Oszukany, oszukana
09.11.2006
Alicja w krainie reniferów

SZWECJA | Na jagody i do sprzątania, czyli…
Przez pierwsze dni w Szwecji szokiem i problemem dla mnie były białe noce. Zaskoczyła mnie też życzliwość, otwartość i wysoka kultura osobista Szwedów. Zarobki też okazały się niezłe – miesięcznie na rękę dostawałam 8500 koron...

Do Bjorksele, przyjechałam ok. 20 lipca. Wioska położona wokół skrzyżowania dwóch ulic to kilkanaście domów, most, kościół oraz sklep (czynny do 18.00). Mieścinę otacza kilka górek, na których w sezonie Polacy zbierali jagody, borówki a przy bagnach jurtron (coś pomiędzy maliną, a ostrężyną).

Ja do lasu chodziłam tylko w wolnym czasie i – nie powiem – trochę na zbieraniu owoców udało mi się zarobić. Na co dzień byłam odpowiedzialna za utrzymanie porządku w dwóch – zamieszkiwanych przez pracujących tu przy zbiorze owoców Tajów – budynkach, w których kiedyś mieściła się szkoła. Na trzypiętrowych łóżkach spało tam około 114 Tajlandczyków. Mimo, że Tajowie okazali się strasznymi – aczkolwiek przemiłymi – bałaganiarzami i flejtuchami. Na szczęście, pracowałam najwyżej cztery godziny dziennie, a potem miałam czas na przyjemności.

Rekord należy do biało-czerwonych

Obok Tajów, owoce zbierali także nasi rodacy. Pierwsi przyjechali do Bjorksele z końcem lipca, osiedlając się na tutejszych kempingach. Ceny – za noc – w prowizorycznym domku lub pokoju wahały się w granicach 7-40 koron. A w położonym 10 km dalej Kristinbergu, można było znaleźć przyzwoitą kwaterę już za ok. 25 koron.

Kiedy moja firma, otworzyła w Bjorksele skup owoców, głównymi “klientami” okazali się być właśnie Polacy, a nie Tajowie. Rekordziści z nad Wisły przywozili codziennie po 70-80, a nawet przeszło 100 kg owoców. W tym roku – ze względu na suszę – ceny były bardzo wysokie, więc zbiór okazał się wyjątkowo opłacalny. Przykładowo, za czarną jagodę płacono 20 koron, a za brusznicę – 8. W ubiegłym roku ceny sporo dużo niższe – odpowiednio 8 i 6 koron za kilogram owoców.

Polak potrafi…

Niestety nie brakowało też cwaniaczków, którzy często pojawiali się w naszym skupie. Okazali się mistrzami w wymyślaniu metod na zwiększenie wagi owoców. Oto, czym “zaskakiwali” nas najczęściej: jurtron łączyli z kisielem, a do skrzynek z jagodami i borówkami wkładali kamienie, albo piasek. Niektórzy moczyli owoce w wodzie, żeby napęczniały, albo dosypywali do jagód borówki, wilcze jagody lub amerykańskie.

To niestety, nie koniec polskich popisów. Słyszałam też o Polakach, którzy próbowali uniknąć płacenia Szwedowi za czynsz. Na szczęście właściciel domu został powiadomiony o tych planach przez innego lokatora. Inni ukradli znajomemu – z którym jeździli do lasu – 5000 koron. M.in. właśnie przez takie występy nie mamy najlepszej opinii i wielu właścicieli kempingów jest do nas z góry uprzedzona.

Polak – człowiek z “etykietką”

Na jednym z kempingów w Bjorksele wisi tabliczka: “Polko, Polaku pokaż, że jesteś Europejczykiem i zadbaj o porządek”. Natomiast w Lycksele jest ogłoszenie – także po polsku – by osoby spoza kampingu nie wchodziły do tamtejszej kuchni, nie korzystały z ubikacji. Kto zostanie złapany, zapłaci grzywnę – 500 koron.

Niestety, tego, że Szwedzi mają Polaków na oku, doświadczyłam na własnej skórze. Zostałam w sklepie wzięta za złodziejkę. Stałam przy ladzie z cukierkami i chciałam zadzwonić do koleżanki. Nim zdołałam wyciągnąć z torby telefon, usłyszałam głośne chrząknięcie, a przy kasie kazano mi wyjąć wszystko z torby. Właścicielka sklepu przepraszała, ale niesmak pozostał. A chodziło tylko o to, by koleżanka, która przyjeżdżała codziennie z położonego 60 km dalej Lycksele, kupiła mi u siebie tańszą czekoladę…

Drogie życie

Ceny żywności w lapońskich sklepach przyprawiają o zawrót głowy. Za litr mleka trzeba zapłacić ok. 8 koron, najmniejszy i najtańszy tostowy chleb kosztuje 11 koron, ser żółty (1 kg) od 40 koron w górę. Ceny bułek zaczynają się od 3,90 korony, a napojów gazowanych od ok. 6 koron – do tego dochodzi kaucja (puszka – 0,5 korony, butelka 1,5 l. – 2-4 korony). Puszka fasolki w sosie pomidorowym kosztuje najmarniej 2,90, a za kukurydzę chcą ok. 6 koron. Najtańsze zupki chińskie można dostać za 2 korony (w sklepie Dollar$ysytem 5 zupek za 10 koron), ale nie brakuje i takich po 6 koron od sztuki. Jeśli ktoś musi liczyć się z każdym groszem, powinien robić zakupy w marketach marketów ICA oraz Konsum, gdzie najtańsze są produkty opatrzone logo “X-tra” i “Euro shopper”.

Dobrych wiadomości nie mam też dla tych, którzy lubią czasem sięgnąć po alkohol. Można go kupić tylko w sieci sklepów “Bolage System”. Wyjątek stanowi ogólnie dostępne piwo, które bez problemu można kupić nawet na stacjach benzynowych. Nie jest jednak tanie – najtańsze kosztuje 7,80 korony.

Różowo nie jest też z ubraniami. Mimo, że wybór całkiem duży, to ceny zdecydowanie wyższe niż w Polsce. Udało mi się na przykład kupić eleganckie kozaki (rozmiar 42) za 1400 koron. Męskie półbuty to wydatek przynajmniej 450 koron. Markowe dżinsy to kosztują nawet 1000 koron, a “zwykłe” ok. 400. Cztery razy tańsze są spodnie dresowe (oczywiście bez metki znanej firmy) – można je kupić już za 90 koron. Za to skarpetki potrafią kosztować nawet 100 koron!

Drogie są też telefony. Aby obniżyć koszta, dobrze jest kupić którąś z kart telefonicznych przypominających nasz “tele grosik” (pozwalają na dzwonienie z komórki).

Co radzę?

Osoby, które chciałyby jechać do pracy w Laponii muszą wziąć ze sobą ciepłe ubranie (a nawet czapkę, szalik i rajstopy) bowiem już z końcem sierpnia robi się chłodno. Mimo, że w dzień jest nawet 15-20 stopni, to wieczorem temperatura gwałtownie spada i jest naprawdę zimno. Ja podczas pobytu (wróciłam na początku października) “zaliczyłam” przymrozek, a nawet śnieg. Poza tym, radzę zabrać ubrania, których nie będzie żal wyrzucić po zakończeniu pracy. Dobrze jest mieć dużą ilość własnego jedzenia na przykład zupek chińskich. Może się bowiem zdarzyć, że zanim trafimy na miejsce docelowe trzeba będzie pomieszkać w mieszkaniu wynajętym przez pracodawcę. Dobrze w związku z tym mieć jakieś kieszonkowe lub pieniądze, które w każdej chwili można przeznaczyć na bilet powrotny. Poza tym, za coś trzeba żyć do pierwszej wypłaty.

* * *

To jednak nie wszystko, czego można spodziewać się w Laponii. Przygotujcie się nie tylko na ciężką pracę, ale także na piękne widoki, oddychanie czystym powietrzem i spokój, którego tak nam brakuje w kraju.

Alicja Badetko

Ramka

Przydatne linki

Szwecja w sieci

www.szwecja.pl

www.poloniainfo.se

www.szwecja.net

www.szwecja-sverige.prv.pl

http://sweden.se

Praca – kwestie formalne

http://szwecja.net/fs/Ppp.html

www.szwecja.pl/praca.html

Oferty pracy

www.platsbanken.ams.se

Samolot

www.wizzair.pl

www.finnair.com

www.lot.pl

Prom

www.polferries.pl (Gdańsk – Nynäshamn, Świnoujście – Ystad, Świnoujście – Kopenhaga, Świnoujście – Rønne)

(G
www.stenaline.pl (Gdynia – Karlskrona)

(Gdynia – Karlskrona)

 

Porady prawne
Niemiecki paszport
Adwokaci polskojęzyczni w Niemczech
Niemieckie przepisy
Sonda
Czy uważasz, że Polska powinna znieść wszelkie ograniczenia przy zatrudnianiu Ukrainców?