Strona główna » Oszukany, oszukana » Oszukany, oszukana
 
 
Praca sezonowa
Niemcy
Na zbiory do Niemiec
Włochy
Francja
Austria
Holandia
Hiszpania
Skandynawia
Kraje pozostałe
Europa

Uwaga! Wszystkie teksty
pochodzą z dwutygodnika:
"Praca i Nauka za granicą".
Oszukany, oszukana


28.09.2006
POŚREDNICY |
Ludzie listy piszą...
Oszukany, oszukana
Ten “serial” chyba nigdy się nie skończy. Co tydzień dociera do naszej redakcji przynajmniej kilka listów od osób, które padły ofiarą różnej maści oszustów. Opisujemy te historie ku przestrodze, ale także z nadzieją, że tych listów będziemy otrzymywać coraz mniej.

Kurs BHP za 1500 złRobert z Kalisza dał ogłoszenie do prasy, że poszukuje pracy za granicą. Nie czekał długo na odzew. Zadzwonił niejaki Zbigniew Nowicki, który zaoferował atrakcyjną pracę w w Dublinie, w tamtejszym porcie. Zależało mu na szybkiej decyzji. Wylot miał nastąpić 29 września, z Okęcia. Robert zgodził się na przedstawione warunki, ale zaraz pojawił się “mały” problem. Okazało się, że nie wpuszczą go do portu jeśli nie będzie miał odpowiedniego zaświadczenia z kursu BHP. Na zrobienie takiego kursu w Polsce nie było już czasu. Ale i tu pomocny okazał się Zbigniew Nowicki, który zaoferował kontakt ze znajomym z Łodzi, specjalistą z dziedziny BHP. Robert umówił się z nim w jednej z łódzkich restauracji. Spotkanie było konkretne. Nieznajomy wyciągnął z teczki jakieś formularze, do których wpisał dane Roberta. Potwierdził, że to jest ten właśnie kurs, jakiego wymagają w dublińskim porcie. Za usługę skasował 1500 zł.

Kilka dni później Robert nie mógł już dodzwonić się pod numer Zdzisława N. (0669-574-679). Pod podanym przez niego adresem – Zielonki 12, pod Warszawą – nikt nie słyszał o Zdzisławie N. Wtedy dopiero Robert zrozumiał, że padł ofiarą oszustów, którzy znaleźli nowy, oryginalny sposób na wyłudzanie pieniędzy.

Włoskie wakacje
Z listu czytelniczki:
Pracowałam w miasteczku Lecce, na południu Włoch, jako opiekunka starszego, 74-letniego Antonio. Umowa opiewała na 500 euro miesięcznie. Niestety, starszy pan robił wszystko, aby mi dokuczyć i całkowicie sobie podporządkować. Karał mnie grzywnami za wyjścia na miasto, na plac Mazzini, gdzie dwa razy w tygodniu odbywały się spotkania miejscowych Polaków. Robił też potrącenia za to, że niby jadłam za dwóch. A ja przecież, podobnie jak inni Polacy, ich jedzenia nie znoszę. Jest prymitywne i jednostajne. Najgorsze były jednak nieustanne awantury i pokrzykiwania jakie z byle powodu urządzał Antonio. Codziennie wyzywał mnie od głupich Polek, wyśmiewał. Musiałam być razem z nim 24 godziny na dobę. W końcu wyszło na jaw, że w nocy oczekuje ode mnie nie tylko opieki, ale także czegoś znacznie więcej. Tego było już za wiele. Nazajutrz spakowałam rzeczy i uciekłam na dworzec. Antonio nie zapłacił mi za półtora miesiąca – 750 euro. Jest to dla mnie bardzo dużo pieniędzy. Proszę poradzić co mam robić, jak odzyskać ten dług?

Maria z Łańcuta
Odpowiedź redakcji:

Pani Mario, we Włoszech nie jesteśmy już skazani na łaskę pracodawcy. Od niedawna weszły w życie nowe przepisy, które chronią osoby pracujące na czarno. Każda taka osoba, jeśli czuje się pokrzywdzona może zgłosić się na policję. Policja ma obowiązek zająć się sprawą. Natomiast zgłaszający nie może ponieść żadnych konsekwencji z tytułu nielegalnej pracy. Co więcej, jego pobyt zostaje w tym momencie zalegalizowany i dana osoba ma prawo do podjęcia normalnej, legalnej pracy.

jl

Krewki Jürgen i bierna policja
Kasia G. z Dolnego Śląska ma zaledwie 18 lat i już zaliczyła dwie przykre przygody w Niemczech. Pierwszy raz pracowała w tureckiej restauracji. Druga okazja pojawiła się niedawno, na początku września. Tym razem trafiła do rodzinnej firmy Jürgena Dongusa z Kämpfelbach koło Karlsruhe. Jürgen D. posiada kilka sklepów na kołach i jeździ z nimi od miasta do miasta, obsługując lokalne festy. Kasia miała sprzątać i gotować, za 600 euro miesięcznie. Tak brzmiała wstępna, uzgodniona telefonicznie umowa.

Pierwsze wrażenie nie było złe. Nowy szef zarzekał się, że nie ma nic wspólnego z Turkami, że należy do tych dobrych Niemców i u niego dba się o pracownika. W firmie pracowało już dwóch Polaków. Byli jednak jacyś smutni i mało rozmowni. Dopiero po jakimś czasie okazało się dlaczego...

Kasia miała sprzątać i gotować, ale już drugiego dnia musiała pomagać przy rozładunku i ustawianiu przyczep. Praca była ciężka i trwała aż do północy. Nazajutrz, o 8,00 rano, zaczęło się święto i non stop trzeba było obsługiwać klientów. Dzień pracy skończył się dopiero o 2,00 w nocy. Potem kilka godzin snu i znowu to samo.

Następnej nocy uciekł jednej z Polaków, bez pieniędzy, bez słowa pożegnania. Okazało się, że to nie pierwsza taka ucieczka. Ponoć takich uciekinierów było już 10-ciu w ciągu ostatniego miesiąca. Szef wiele jednak tym się nie przejmował. Przyjmował do roboty następnych Polaków. Na początku wszystkim obiecywał złote góry, a potem wyciskał ich jak cytryny zmuszając do pracy po kilkanaście godzin dziennie, w świątki, piątki i niedziele. Wszyscy oczywiście pracowali na czarno, a o wypłaty – które z reguły były spóźnione – musieli błagać.

Po tygodniu Kasia postanowiła skończyć z tym kieratem i powiedziała szefowi, że odchodzi. Dongus był tak zaskoczony, że wpadł w szał. Krnąbrnej Polce pokazał fuck you, a potem chwycił leżącą nieopodal deskę, którą zdzielił dziewczynę w nogi, tak że polała się krew. Kasia uciekła co sił w nogach, zapakowała swoje rzeczy i przez pole pobiegła w stronę autostrady.

Stojąc na poboczu była jeszcze na tyle przytomna i odważna, że zadzwoniła po policję. Po chwili pojawił się radiowóz. Zawieźli ją na komisariat do Pforzheim i tam przesłuchali. Potem policjanci podjechali z Kasią pod dom Dongusa. Po chwili rozmowy wyszli. Jeden z nich trzymał w ręce 80 euro, które Dongus zgodził się dać Polce, aby miała za co wrócić do domu. I na tym sprawa się zakończyła.

Z relacji Kasi wynika, że Policja nie spisała jej zeznań, nie dała nic do podpisu. – Możliwe, że J. Dongus ma układ z miejscowymi policjantami i dlatego postanowili nie nadawać sprawie urzędowego biegu – domyśla się Kasia. Jej domysły nie są chyba bezpodstawne. W imieniu redakcji wysłaliśmy oficjalne zapytanie o jej sprawę do Policji w Pforzheim oraz do Jürgena Dongusa. Nikt nie raczył zareagować...

Dziesięć przykazań
Jak nie dać się oszukać?
1) Sprawdź czy pośrednik posiada odpowiedni certyfikat Ministerstwa Gospodarki i Pracy (lista firm znajduje się na stronie internetowej www.kraz.praca.gov.pl).
2) Jeśli w ogłoszeniu podany jest tylko telefon komórkowy, bezwzględnie domagaj się podania także numeru stacjonarnego oraz dokładnego adresu pośrednika.
3) Pamiętaj, że polski pośrednik nie ma prawa do pobierania opłat za załatwienie pracy.
4) Sprawdź w rejestrze, czy dany pośrednik ma zgłoszoną działalność gospodarczą, od jak dawna i czy posiada własne biuro.
5) Zawsze sprawdzaj, czy dany pośrednik już wysyłał ludzi do pracy za granicę. Poproś o numery telefonów do osób, które skorzystały z jego usług i mogą to potwierdzić.
6) Zanim wyjedziesz za granicę domagaj się spisania umowy, w której będą podane warunki pracy, stawka za godzinę, należne świadczenia, itp.
7) Pamiętaj, że dowód wpłaty na konto pośrednika-oszusta nie daje dużych szans na odzyskanie wpłaconej kwoty. Konta łatwo się zakłada i likwiduje. Wykorzystuje się do tego podstawione osoby.
8) Zanim zapłacisz pośrednikowi za przejazd sprawdź, ile wynoszą ceny u przewoźników. Nie przepłacaj!
9) Nigdy nie płać przed wyjazdem za mieszkanie za granicą oferowane przez pośrednika. Zwykle kontakt kończy się na pobraniu opłaty za lokal.
10) Zanim odrzucisz wszystkie podejrzane oferty, wyobraź sobie, że są jednak i tacy pośrednicy, którzy nie mają certyfikatu, stałego telefonu i żądają przedpłat, i wcale nie są oszustami.

Sprawdź czy pośrednik posiada odpowiedni certyfikat Ministerstwa Gospodarki i Pracy (lista firm znajduje się na stronie internetowej ). Jeśli w ogłoszeniu podany jest tylko telefon komórkowy, bezwzględnie domagaj się podania także numeru stacjonarnego oraz dokładnego adresu pośrednika. Pamiętaj, że polski pośrednik nie ma prawa do pobierania opłat za załatwienie pracy. Sprawdź w rejestrze, czy dany pośrednik ma zgłoszoną działalność gospodarczą, od jak dawna i czy posiada własne biuro. Zawsze sprawdzaj, czy dany pośrednik już wysyłał ludzi do pracy za granicę. Poproś o numery telefonów do osób, które skorzystały z jego usług i mogą to potwierdzić. Zanim wyjedziesz za granicę domagaj się spisania umowy, w której będą podane warunki pracy, stawka za godzinę, należne świadczenia, itp. Pamiętaj, że dowód wpłaty na konto pośrednika-oszusta nie daje dużych szans na odzyskanie wpłaconej kwoty. Konta łatwo się zakłada i likwiduje. Wykorzystuje się do tego podstawione osoby. Zanim zapłacisz pośrednikowi za przejazd sprawdź, ile wynoszą ceny u przewoźników. Nie przepłacaj! Nigdy nie płać przed wyjazdem za mieszkanie za granicą oferowane przez pośrednika. Zwykle kontakt kończy się na pobraniu opłaty za lokal. Zanim odrzucisz wszystkie podejrzane oferty, wyobraź sobie, że są jednak i tacy pośrednicy, którzy nie mają certyfikatu, stałego telefonu i żądają przedpłat, i wcale nie są oszustami.
Sprawdź czy pośrednik posiada odpowiedni certyfikat Ministerstwa Gospodarki i Pracy (lista firm znajduje się na stronie internetowej ). Jeśli w ogłoszeniu podany jest tylko telefon komórkowy, bezwzględnie domagaj się podania także numeru stacjonarnego oraz dokładnego adresu pośrednika. Pamiętaj, że polski pośrednik nie ma prawa do pobierania opłat za załatwienie pracy. Sprawdź w rejestrze, czy dany pośrednik ma zgłoszoną działalność gospodarczą, od jak dawna i czy posiada własne biuro. Zawsze sprawdzaj, czy dany pośrednik już wysyłał ludzi do pracy za granicę. Poproś o numery telefonów do osób, które skorzystały z jego usług i mogą to potwierdzić. Zanim wyjedziesz za granicę domagaj się spisania umowy, w której będą podane warunki pracy, stawka za godzinę, należne świadczenia, itp. Pamiętaj, że dowód wpłaty na konto pośrednika-oszusta nie daje dużych szans na odzyskanie wpłaconej kwoty. Konta łatwo się zakłada i likwiduje. Wykorzystuje się do tego podstawione osoby. Zanim zapłacisz pośrednikowi za przejazd sprawdź, ile wynoszą ceny u przewoźników. Nie przepłacaj! Nigdy nie płać przed wyjazdem za mieszkanie za granicą oferowane przez pośrednika. Zwykle kontakt kończy się na pobraniu opłaty za lokal. Zanim odrzucisz wszystkie podejrzane oferty, wyobraź sobie, że są jednak i tacy pośrednicy, którzy nie mają certyfikatu, stałego telefonu i żądają przedpłat, i wcale nie są oszustami.
Sprawdź czy pośrednik posiada odpowiedni certyfikat Ministerstwa Gospodarki i Pracy (lista firm znajduje się na stronie internetowej ). Jeśli w ogłoszeniu podany jest tylko telefon komórkowy, bezwzględnie domagaj się podania także numeru stacjonarnego oraz dokładnego adresu pośrednika. Pamiętaj, że polski pośrednik nie ma prawa do pobierania opłat za załatwienie pracy. Sprawdź w rejestrze, czy dany pośrednik ma zgłoszoną działalność gospodarczą, od jak dawna i czy posiada własne biuro. Zawsze sprawdzaj, czy dany pośrednik już wysyłał ludzi do pracy za granicę. Poproś o numery telefonów do osób, które skorzystały z jego usług i mogą to potwierdzić. Zanim wyjedziesz za granicę domagaj się spisania umowy, w której będą podane warunki pracy, stawka za godzinę, należne świadczenia, itp. Pamiętaj, że dowód wpłaty na konto pośrednika-oszusta nie daje dużych szans na odzyskanie wpłaconej kwoty. Konta łatwo się zakłada i likwiduje. Wykorzystuje się do tego podstawione osoby. Zanim zapłacisz pośrednikowi za przejazd sprawdź, ile wynoszą ceny u przewoźników. Nie przepłacaj! Nigdy nie płać przed wyjazdem za mieszkanie za granicą oferowane przez pośrednika. Zwykle kontakt kończy się na pobraniu opłaty za lokal. Zanim odrzucisz wszystkie podejrzane oferty, wyobraź sobie, że są jednak i tacy pośrednicy, którzy nie mają certyfikatu, stałego telefonu i żądają przedpłat, i wcale nie są oszustami.

 

Porady prawne
Niemiecki paszport
Adwokaci polskojęzyczni w Niemczech
Niemieckie przepisy
Sonda
Czy uważasz, że Polska powinna znieść wszelkie ograniczenia przy zatrudnianiu Ukrainców?