Strona główna » Na zbiory do Niemiec » Sezonowi uciekli do Anglii?
 
 
Praca sezonowa
Niemcy
Na zbiory do Niemiec
Włochy
Francja
Austria
Holandia
Hiszpania
Skandynawia
Kraje pozostałe
Europa

Uwaga! Wszystkie teksty
pochodzą z dwutygodnika:
"Praca i Nauka za granicą".
Oszukany, oszukana
Niemcy | Praca w rolnictwie
Sezonowi uciekli do Anglii?
    Jak poinformował niedawno Gerd Anders z niemieckiego Ministerstwa Pracy, w tym roku 30 tys. Polaków którzy dostali umowy odmówiło przyjazdu do pacy. Podejrzewa, że zamiast do Niemiec pojechali do Wielkiej Brytanii.
   
W rejonie Altes Land (okolice Hamburga)
co roku 4 tysiące Polaków pracuje przy zbiorze jabłek i wiśni.

    Od wielu lat około 300 tysięcy Polaków jeździło systematycznie do pracy na niemieckich polach i plantacjach. Często ci sami ludzie, w te same miejsce, przez wiele kolejnych sezonów. Od ubiegłego roku, gdy nagle okazało się, że za Polaka należy płacić normalne ubezpieczenie, niemieccy rolnicy przeżywają ciężkie chwile.  
Ambitne plany
    Niemiecki rząd uznał, że pora zagonić do pracy na roli własnych obywateli, szczególnie tych, którzy od lat nic nie robią i żyją na garnuszku państwa. W tym roku po raz pierwszy 40 tysięcy bezrobotnych Helmutów dostało propozycję pracy u bauera. Wielu z nich karnie wstawiło się do pracy, ale pożytku z ich pracy za wiele nie było. Według Gerda Sonnenleitnera, szefa Krajowego Związku Rolników, połowa z nich zeszła z pola już po tygodniu pracy. Na niedawnym spotkaniu rolników koło Hamburga, na 350 uczestników żaden nie wyraził się pozytywnie o nowych, niemieckich pracownikach. Wielu zarzuca rządowi, że swoją polityką doprowadził ich gospodarstwa na skraj bankructwa; nie zdążyli bowiem na czas zebrać plonów, albo praca została źle wykonana.
Polacy odmawiają...
    Przypadki odmowy przyjazdu do pracy mimo podpisanej umowy  zdarzały się zawsze. Jednak zwykle tylko kilka tysięcy naszych rodaków z różnych powodów rezygnowało z zaklepanej pracy u niemieckiego rolnika. Tym razem jest inaczej. Jak podają niemieckie źródła aż 30 tys. Polaków postanowiło zrezygnować z pracy w Niemczech. Według Niemców wielu z nich wybrało intratniejsze oferty pochodzące z Anglii lub Irlandii.
    A może to tylko pozory? Może tak naprawdę Polacy nie rezygnują, tylko nie są oficjalnie wykazywani  jako pracownicy, bo np. należałoby za nich płacić wysokie, polskie składki ubezpieczeniowe? Będziemy ten temat drążyć w następnych wydaniach „Pracy i Nauki”.
U Thiermanna bez zmian
    Niestety, nie zmieniły się zasady wynagradzania za pracę sezonową w Niemczech. Dalej na umowach podaje się stawki za godzinę pracy, a w rzeczywistości prawie wszędzie obowiązuje akord. Jeden z naszych czytelników tak opisuje swoje tegoroczne doświadczenia z pracy u niemieckiego „króla” szparagów – Heinricha Thiermanna:
- Dziennie zbierałem nieźle, bo 120 kg, ale na rękę dostawałem za to niewiele, 30 euro. Stawka za kg zmieniała się, zależnie od pogody, ale zawsze była tak obliczona, aby nie szło zarobić więcej jak 25-30 euro. Od innych wiem, że stawki w tej firmie spadają z roku na rok i aby dobrze zarobić trzeba tyrać jak wół. Tymczasem w umowach wszyscy mieliśmy podane stawki za godzinę pracy, ale nie szło tego wyegzekwować. W czasie mojego pobytu połowa osób z grupy zrezygnowała i przed czasem wróciła do domu. Na ich miejsce przyjeżdżali jednak nowi. I tak kręciła się ta karuzela. Aby zatrzymać pracownika po przyjeździe wypłacano nam 50 euro zaliczki, które należało odrobić. Potem należało obowiązkowo przepracować kolejny tydzień, bo z takim , tygodniowym wyprzedzeniem należało uprzedzać o chęci wyjazdu. (Andrzej. S.)
Związki chcą płacy minimalnej
    Niemieckie związki zawodowe, w tym zwłaszcza potężny IG Bau dąży, aby śladem branży budowlanej, także w rolnictwie obowiązywała płaca minimalna. Mówi się o kwocie rzędu 7,5 euro za godzinę. Z kolei niektóre partie lewicowe domagają się nawet 10 euro za godzinę. Dla porównania, obecnie w umowach figurują stawki w granicach 5-6 euro. W praktyce tyle też zwykle się płaci na rękę, ale niemal wszędzie obowiązuje system akordowy, co oznacza, że można dobrze zarobić pod warunkiem, że pracuje się bardzo wydajnie i to po kilkanaście godzin dziennie, w tym także w soboty, a niekiedy nawet w niedziele. Bezrobotny Niemiec nigdy nie zgodzi się na takie warunki.
Józef Leszczyński

 

Porady prawne
Niemiecki paszport
Adwokaci polskojęzyczni w Niemczech
Niemieckie przepisy
Sonda
Czy uważasz, że Polska powinna znieść wszelkie ograniczenia przy zatrudnianiu Ukrainców?