Strona główna » Francja » Wyrzucili go z pracy
 
 
Praca sezonowa
Niemcy
Na zbiory do Niemiec
Włochy
Francja
Austria
Holandia
Hiszpania
Skandynawia
Kraje pozostałe
Europa

Uwaga! Wszystkie teksty
pochodzą z dwutygodnika:
"Praca i Nauka za granicą".
Oszukany, oszukana
FRANCJA | W południowym kraju na... jagodach
Wyrzucili go z pracy
Dariusz Wieleba już trzeci raz z rzędu pojechał do Akwitanii, by pracować na plantacji jagód. Dotychczas był w miarę zadowolony z warunków, jednak tym razem czuje się bardzo zawiedziony.

    Mężczyzna pracował w miejscowości Le Temple w departamencie Gironde na południowym-zachodzie kraju. Zatrudniała go francusko-niemiecka firma GAEC D.F.K.
    W tym roku – tak jak i w poprzednich – na miejsce dotarł na początku czerwca, jednak wrócił nie jak zwykle pod koniec lipca, ale już po kilkunastu dniach. – Od początku wszystko było nie tak – relacjonuje Polak. – W poprzednich sezonach płaciliśmy 4 euro na dobę za kemping od osoby, a w tym roku podnieśli nam cenę o 40 centów. Warunki były dobre, nie powiem, choć bywało trochę ciasno.
    Najbardziej Dariusza rozczarowały jednak zarobki. 8,03 euro za godzinę brutto. To stawka minimalna we Francji. I nie byłoby w tym może nic dziwnego, bo w poprzednich latach na umowie też miał zawsze wpisaną kwotę SMIC (Salaire Minimum Interprofessionnel de Croissance, czyli francuska stawka minimalna), ale w rzeczywistości na rękę dostawał dużo więcej.  – Zawsze mieliśmy płacone 1,25 euro od zebranego kilograma, a nie za godzinę. Przy dobrym urodzaju w ciągu godziny byłem w stanie uzbierać jakieś 10-12 kilogramów, więc było to bardziej opłacalne niż praca na godziny.
Ponadto w umowie czas pracy wynosił 35 godzin tygodniowo. Nietrudno się jednak domyślić, że w rzeczywistości Polak pracował dużo więcej, bo przecież gdy owoce są dojrzałe, to trzeba je zebrać jak najszybciej. W efekcie więc robotę rozpoczynał o 9.00 rano, a kończył o 19.00, a czasem nawet o 20.00-21.00. Pracował głównie w polu, ale czasem również dodatkowo w magazynie, gdzie układał skrzynki. Na dodatek, na miejsce trzeba było dojechać własnym autem, jakieś 30 km w jedną stronę.
     W tym roku pracodawca za pracę przy zbiorach postanowił płacić wg stawki godzinowej. – Wszyscy, w sumie około 200 osób, zaczęli się buntować – wspomina Darek. – Postanowiliśmy pójść na rozmowę do szefa i przedstawić mu nasze argumenty. Najbardziej aktywny w dyskusji był mój brat. Ja się prawie nie odzywałem.
    Pracownicy domagali się przywrócenia starej ceny za kemping i płacy na akord, a nie na godziny. Po spotkaniu, pracodawca zdecydował się obniżyć cenę kempingu, ale jednocześnie pozostał przy systemie godzinowym. Na tym jednak nie koniec. – Po dwóch dniach, dokładnie 21 czerwca, szef wezwał mnie i brata do siebie. Kazał nam podpisać papiery, że do końca lipca obaj bierzemy bezpłatny urlop. Chyba uznał nas za głównych prowodyrów buntu – zastanawia się Darek. – Zgodnie stwierdziliśmy jednak, że niczego nie będziemy podpisywać, tym bardziej, że dokumenty były sporządzone w języku francuskim, którego nie znamy. Wtedy on powiedział, że mamy się wynosić.
    Za osiem dni pracy Dariusz otrzymał 512 euro brutto. W sumie zapłacono mu za 57 godzin pracy. On jednak uważa, że to o wiele za mało, bo w rzeczywistości przepracował jeszcze raz tyle. Mężczyzna zapewnia jednak, że nie pozostawi tak tej sprawy, a swoich pieniędzy będzie się domagać w sądzie.
Milena Waldowska

ramka
Zdaniem eksperta...
O opinię w tej sprawie poprosiliśmy mecenasa Władysława Lisa, polskiego adwokata prowadzącego kancelarię we Francji.
    We Francji, niezależnie od sektora, pracodawca ma obowiązek wykazać w odcinku płacowym wszystkie przepracowane przez pracownika godziny i od nich opłacać składki na ubezpieczenie i podatek. Ponadto, za każdą nadgodzinę powinno być płacone 25 lub 50 procent więcej niż wynosi normalna stawka. Często jednak, aby uniknąć płacenia składek i nadgodzin, odcinek płacowy zawiera tylko godziny przewidziane kontraktem.
    W takiej sytuacji pokrzywdzony pracownik może wystąpić do sądu pracy – conseil de prud`hommes, przy czym może to uczynić osobiście lub za pośrednictwem adwokata. Należy jednak pamiętać, że sąd nie ma obowiązku szukać materiałów dowodowych, bo to zadanie należy do stron. Trzeba więc samemu udowodnić, że rzeczywiście przepracowało się godziny nadliczbowe, co w praktyce nie jest łatwe. Jeżeli pracownik ma wątpliwości, czy warto toczyć bój z pracodawcą, może zgłosić się do adwokata we Francji na bezpłatne konsultacje.

 

Porady prawne
Niemiecki paszport
Adwokaci polskojęzyczni w Niemczech
Niemieckie przepisy
Sonda
Czy uważasz, że Polska powinna znieść wszelkie ograniczenia przy zatrudnianiu Ukrainców?