Strona główna » Na zbiory do Niemiec » Bauerzy pod ścianą
 
 
Praca sezonowa
Niemcy
Na zbiory do Niemiec
Włochy
Francja
Austria
Holandia
Hiszpania
Skandynawia
Kraje pozostałe
Europa

Uwaga! Wszystkie teksty
pochodzą z dwutygodnika:
"Praca i Nauka za granicą".
Oszukany, oszukana
NIEMCY | Prace sezonowe

Gwałtownie rośnie liczba ofert pracy sezonowej w niemieckich urzędach pracy. Niemieccy plantatorzy zostali przyparci do muru i są gotowi najmować nawet  „czarnych” Polaków.
    Nieprzemyślane kroki nowego rządu niemieckiego (chodzi o plany skierowania bezrobotnych Niemców do pracy na roli) oraz zamieszanie spowodowane żądaniem polskiej strony, aby Niemcy płacili składki do ZUS-u, doprowadziły bauerów do rozpaczliwej sytuacji. Z jednej strony zmusza się ich do zatrudniania krajanów, którzy pracę na plantacji traktują jak karny obóz, a z drugiej – muszą zrywać kontrakty ze sprawdzonymi pracownikami z Polski i szukać w ich miejsce nowych, takich, za których nie będą musieli płacić ZUS-owskich składek. Efekt jest taki, że – na progu sezonu – w wielu rolniczych regionach Niemiec brakuje pracowników!
1000 ofert pracy
    8 maja w oficjalnej bazie Arbeitsamtu widniało ponad 1000 wolnych miejsc dla pracowników sezonowych. Zwykle takich ofert było nie więcej jak 100, najwyżej 200. O powadze sytuacji świadczy też treść tych ofert. Prawie w każdej jest podana informacja, że praca już czeka i można ją podjąć od zaraz.
    Problem dotyczy praktycznie całych Niemiec, od Hamburga po Monachium, od upraw truskawek, po plantacje chmielu. Niestety, nie widać, aby za deficytem siły roboczej szły zachęty w postaci wyższej stawki godzinowej. Zazwyczaj oferuje się tyle co dotąd, czyli 5, maksymalnie 6 euro za godzinę pracy. Widać, że bauerzy nie są przygotowani na podwyżki, które rekompensowałyby Polakom potrącenia na składki ZUS. Wolą czekać aż pojawią się nowi, wolni od polskich składek pracownicy. W międzyczasie zapewne to i owo na polu zgnije. Ale to nie nasz problem...
Redakcyjny sondaż
    Aby upewnić się jak się sprawy faktycznie mają, posunęliśmy się do niewinnego podstępu. Otóż jeden z naszych kolegów podszył się Polaka, który pilnie poszukuje pracy w Niemczech. W jego imieniu wysłaliśmy przez internet kilkadziesiąt zapytań, wykonaliśmy też kilkanaście telefonów – wszystko adresowane do niemieckich rolników, którzy ostatnio dali anonse o poszukiwaniu pracowników. Co druga oferta była już nieaktualna. Pozostali odpowiadali, że nic z tego, bo za długo trwa procedura załatwiania zezwolenia na pracę. Ale były też odpowiedzi pozytywne. Niektórzy oferowali nawet pracę od zaraz...
    Praca od zaraz, w tym przypadku oznacza ofertę pracy na czarno. Niemiecki rolnik nie może bowiem      zatrudnić Polaka z dnia na dzień. Musi zawczasu zgłosić jego dane do odpowiedniego Arbeitsamtu i poczekać na zgodę. Cała procedura trwa przynajmniej kilka tygodni. Widać, że niektórym bauerom faktycznie pali się grunt pod nogami, skoro nie boją się – nawet przez telefon, nie widząc człowieka – oferować nielegalną pracę.
Najłatwiej w cztery oczy
    Załatwianie pracy na czarno w Niemczech to delikatna sprawa. Kary dla pracodawców są bardzo wysokie. Trzeba mieć wyjątkowe szczęście, aby znaleźć „czarną” robotę wydzwaniając po numerach telefonów podanych w ogłoszeniach. Wielu pracodawców obawia się, że to prowokacja i tak naprawdę dzwonią podstawieni funkcjonariusze Zollamtu.
    Zamiast używać telefonu, lepiej pojawić się osobiście – w odpowiednim miejscu i czasie – i chodzić od zagrody do zagrody. Wykaz regionów, które warto w Niemczech odwiedzić poszukując pracy sezonowej można znaleźć na naszej stronie, w dziale „Na zbiory do Niemiec”.
Józef Leszczyński
    
 P.S. Za dwa tygodnie w dziale ogłoszeń drobnych (w gazecie „Praca i Nauka za Granicą”) wyjątkowo zamieścimy aż kilkaset ofert pracy sezonowej w Niemczech.

 

Porady prawne
Niemiecki paszport
Adwokaci polskojęzyczni w Niemczech
Niemieckie przepisy
Sonda
Czy uważasz, że Polska powinna znieść wszelkie ograniczenia przy zatrudnianiu Ukrainców?