Strona główna » Niemcy » Niemcy lubią pieszczoty...
 
 
Praca sezonowa
Niemcy
Na zbiory do Niemiec
Włochy
Francja
Austria
Holandia
Hiszpania
Skandynawia
Kraje pozostałe
Europa

Uwaga! Wszystkie teksty
pochodzą z dwutygodnika:
"Praca i Nauka za granicą".
Oszukany, oszukana
14.04.2006

ZA ODRĄ |
Polski burdel pod Berlinem
Niemcy lubią pieszczoty...
O zajeździe Domäne w Kremmen blisko Berlina pisałem rok temu. Niestety, oszukańczy interes funkcjonuje dalej. Polki, które przyjeżdżają sprzątać, zachęca się do prostytucji.
    Agnieszka skorzystała z pośrednictwa niejakiego Zbigniewa Bulickiego z Czaplinka, który prowadzi firmę Doradztwo Personalne. Zapłaciła mu 700 złotych. W zamian dostała adres pensjonatu w Kremmen i zapewnienie, że dostanie tam pracę jako sprzątaczka z pensją 500 euro, wikt i opierunek gratis. Datę wyjazdu ustalono na 2 marca br.
Dobry początek
    Zawiózł ją Jacek, kurier, który zna się z Bulickim. Razem z nimi pojechał młody chłopak, który chciał nająć do pracy w tym samym pensjonacie, ale przy koniach. Niestety, na miejscu okazało się, że potrzebują kogoś z doświadczeniem. Chłopak musiał wracać do domu. Stracił 700 złotych. Agnieszka miała więcej szczęścia. Nazajutrz po przyjeździe dostała wiadro i szmatę.
    Pensjonat, który niedawno wyremontowali Polacy sprzątała przez trzy dni. Gdy już wszystko lśniło czystością, szefowa, Thea Hartmann poleciła jej, aby dalej sprzątała... to samo.
Dziwna propozycja
    W pensjonacie mieszkała jeszcze druga Polka, która nie sprzątała, tylko uprawiała najstarszy zawód świata. W specjalnie przygotowanym pokoju z czerwonymi lampami przyjmowała niemieckich gości. Agnieszce wyżaliła się, że ma trudną sytuację osobistą i musi szybko zdobyć większe pieniądze. Od klienta brała po 50 euro, ale dla siebie mogła zatrzymać tylko 15. W sumie zarabiała około 1500 euro miesięcznie.
    Czwartego dnia pobytu, wieczorem, szefowa Thea usiadła koło Agnieszki i zaczęła jej opowiadać o niemieckich mężczyznach, o tym jak bardzo czują się osamotnieni i niedopieszczeni. Aluzja była aż nadto wyraźna. Agnieszka uparła się jednak aby sprzątać.
Wynocha!
    Nazajutrz, z samego rana wybuchła afera. Thea zrobiła awanturę twierdząc, że ktoś ukradł z jej kredensu cenne, ośmioletnie wino. Jej podejrzenia, zupełnie bezpodstawnie, padły na Agnieszkę. Kazała Polce, aby natychmiast się spakowała i wyniosła. Za trzy dni harówki wcisnęła jej do ręki marne 50 euro.
Nowa dostawa
    Tego samego dnia Jacek przywiózł do pensjonatu kolejne trzy Polki. Niby też do sprzątania. Z nimi Thea jednak od razu zagrała w otwarte karty. Jeszcze tego wieczora miały przyjąć pierwszych klientów. Wszystkie zrezygnowały i wściekłe wróciły do Polski. Odwiózł je ten sam Jacek, ponoć zupełnie nieświadom tego, w jakim uczestniczy procederze.
Biznes na Polakach
    Właścicielka pensjonatu Domäne znalazła świetny pomysł na biznes. Od ponad roku prowadzi remont wyłącznie przy pomocy sprowadzanych z Polski robotników. Prawie nikomu nie płaci, a jeśli już, to tylko skromne zaliczki. Równocześnie prowadzi nieformalny burdel najmując do tej roboty biedne, młode Polki, skuszone 500-eurową pensją sprzątaczki.
    Ciekawe, jaką w tym wszystkim pełni rolę Zbigniew Bulicki. Czy dzieli się dochodami z Theą Hartmann, czy poprzestaje na kasowaniu „skromnej”, 700-złotowej opłaty za pośrednictwo?
Józef Leszczyński

 

Porady prawne
Niemiecki paszport
Adwokaci polskojęzyczni w Niemczech
Niemieckie przepisy
Sonda
Czy uważasz, że Polska powinna znieść wszelkie ograniczenia przy zatrudnianiu Ukrainców?