Strona główna » Niemcy » Czy Rumuni zastąpią Polaków?
 
 
Praca sezonowa
Niemcy
Na zbiory do Niemiec
Włochy
Francja
Austria
Holandia
Hiszpania
Skandynawia
Kraje pozostałe
Europa

Uwaga! Wszystkie teksty
pochodzą z dwutygodnika:
"Praca i Nauka za granicą".
Oszukany, oszukana
Niemcy | Praca sezonowa
Czy Rumuni zastąpią Polaków?

Niemieccy bauerzy straszą, że jeśli rząd polski nie ustąpi (chodzi o składki ZUS), to podziękują Polakom, a na ich miejsce zaproszą Rumunów.
          Trwa zamieszanie związane z polskimi żądaniami opłacania składek ZUS za Polaków pracujących sezonowo za granicą. Nowe regulacje dotyczą wszystkich krajów Unii, ale w praktyce problem dotyczy głównie Niemiec. Obecnie na starych zasadach, czyli „bezskładkowo”, można zatrudniać sezonowo już tylko bezrobotnych, studentów, gospodynie domowe oraz osoby przebywające na bezpłatnym urlopie.

Wielka wymiana kadr
          Uciekając przez obowiązkowymi składkami ZUS (47 proc. liczone od wysokości wynagrodzenia) wielu niemieckich plantatorów dało wymówienia Polakom, którzy przyjeżdżali do nich od lat, ale nie spełniali nowych kryteriów „taniego” pracownika. Tak postąpił m.in. Dieter Kruger, właściciel 8-hektarowej uprawy szparagów z wioski Zechlin w regionie Ostprignitz-Ruppin. Piętnastu Polaków dostało u niego wymówienie i tylu samo nowe angaże. Poprzednia ekipa przyjeżdżała korzystając z płatnego urlopu. Nowi, to głównie bezrobotni i pozostający na utrzymaniu rodziny.
          Nieoficjalnie wiadomo jednak, że niektórzy z naszych rodaków posuwają się do oszustwa, aby znowu mogli wyjechać do pracy w Niemczech. Wcześniej załatwiali lewe zaświadczenia, że pracują i dostali płatny urlop, a teraz, że np. studiują, albo są na utrzymaniu rodziców.

Odsiecz z Rumuni?

          Niemieckie władze nie próżnują. Ostatniej zimy przeprowadzono zakrojoną na szeroką skalę akcję werbowania ochotników w Rumuni. W ten sposób pozyskano dodatkowo 8323 osób gotowych wyjechać do pracy w Niemczech. Gwoli wyjaśnienia, Rumuni pracują na niemieckich polach już od wielu lat. Ostatnio w liczbie około 20 tysięcy. Ponieważ Rumunia nie należy do Unii, pracowników z tego kraju można zatrudniać przez dwa miesiące, opłacając za nich tylko symboliczne ubezpieczenie wypadkowe. Na takich właśnie zasadach byli zatrudniani Polacy zanim wstąpiliśmy do Unii.
          Dodatkowi pracownicy z Rumuni nie są jednak rozchwytywani. W końcu stycznia  2006 roku tylko 20 procent z owej grupy 8323 osób dostało umowę. Pozostali czekają. Wydaje się to dziwne, zwłaszcza w zestawieniu z licznymi groźbami niemieckich bauerów, że zrezygnują z drogich Polaków i zatrudnią tanich Rumunów. Problem tkwi chyba w tym, że owa tania siła robocza wcale nie jest tania. Otóż rządy Rumuni i Niemiec podpisały umowę, na mocy której minimalne, miesięczne wynagrodzenie netto pracownika sezonowego z Rumunii musi wynieść nie mniej niż 700 euro. Przy czym koszty lokalowe i wyżywienia pokrywa pracodawca. Widać, że te warunki nie są dla Niemców zbyt atrakcyjne i dlatego starają się mimo wszystko polegać na pracownikach z Polski. Zaś owe głośne groźby, że Rumuni zastąpią Polaków, to chyba tylko rodzaj presji na polskie władze.

Liczby nie kłamią

          Według najnowszych danych Ministerstwa Pracy, do 20 marca br. Niemcy przesłali do Polski 75 tysięcy umów o pracy sezonowej. Dla porównania, do końca marca 2005 roku takich umów było 87 tysięcy. Zważywszy, że obecnie owych umów napływa około tysiąca dziennie, wychodzi na to, że poziom jest podobny i w żadnym razie nie można mówić o masowej rezygnacji niemieckich rolników z polskiej siły roboczej.
          Ciekawe, że ze strony niemieckiej nadal prawie nie ma zamówień anonimowych na pracowników sezonowych. Niemal wszystkie wystawiane są na konkretne – znane pracodawcy – osoby. Wynika stąd, że wielu z tych, którzy nie spełniali kryteriów „taniego” pracownika  postarało się o właściwe papiery, albo wskazali nowe, odpowiednie osoby, kogoś z rodziny albo znajomych. Nie sądzimy bowiem, że jest wielu bauerów, którzy świadomie i dobrowolnie będą chcieli wypełniać skomplikowane dla nich formularze ZUS i przelewać do Polski 47 procent wynagrodzenia zatrudnionego przez nich Polaka.

Będą nowe umowy

          Zgodnie z nowymi regulacjami przyjętymi przez rząd Angeli Merkel w tym sezonie 10 procent miejsc pracy sezonowej zarezerwowano dla bezrobotnych Niemców. Okazuje się jednak, że niemal wszyscy z nich odmawiają podjęcia takiej pracy. W takim razie należy się spodziewać, że tuż przed sezonem pojawi się popyt na kolejnych 20-30 tysięcy pracowników. Zatem kto nie doczekał się teraz umowy, może dostanie ją w maju albo czerwcu...

Zbigniew Greźlikowski

Aktualne stawki płac minimalnych w rolnictwie
Badenia-Wirtembergia – 5,35 euro/h
Nadrenia-Palatynat – 4,78 euro/h
Hesja – 5,12 euro/h
Dolna Saksonia – 5,42 euro/h

 

Porady prawne
Niemiecki paszport
Adwokaci polskojęzyczni w Niemczech
Niemieckie przepisy
Sonda
Czy uważasz, że Polska powinna znieść wszelkie ograniczenia przy zatrudnianiu Ukrainców?